niedziela, 22 października 2017

Złota polska jesień na blacie

Witajcie Moi Drodzy,

pogoda przestała nas rozpieszczać w ten niedzielny poranek. Świat otuliła wilgoć i mgła. Ale nie szkodzi, ponieważ wspomnienie słonecznej jesieni zatrzymałam w uszytej przez siebie serwecie.

Liście klonu wycięłam z kolorowego filcu, następnie zszywałam po okręgu - wyszły w sumie cztery warstwy. Mierząc serwetę po przekątnej, uzyskałam wynik 46 cm. :) Lampionik z Pepco dopełnił kompozycji a w powietrzu roznosi się truskawkowy zapach lata. :)

Czy Wy również wyjmujecie świeczki i kominki zapachowe o tej porze roku? To fantastyczny pomysł, by podnieść temperaturę wewnątrz duszy, nawet gdy słota i niepogoda. :) Oczywiście żywię nadzieję, że będzie jeszcze pięknie, jak w Arboretum dwa lata temu klik. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

czwartek, 19 października 2017

Mój dyplom cz. I - elementy wystroju wnętrza

Witajcie Moi Drodzy,

Zgodnie z obietnicą, podzielę się z Wami szczegółami mojego dyplomu. Postanowiłam ująć temat w trzech częściach, by uniknąć dłużyzn. Dzisiaj napiszę kilka słów o głównej części wystawowej. Pozostałe dwie dotyczyć będą projektu zaprezentowanego na planszach oraz reszty detali.  :)


Od początku wiedziałam, że pastelowy komplet (pisałam o nim tutaj i tutaj) przełamię elementami o wyrazistym kolorze. Całość miała od progu rzucać się w oczy. :) Konsekwentnie zabrnęłam w geometryczne wzory, tworząc obraz na płycie MDF o wymiarach 80x60 cm. Kolory dobrałam tak, by złudzenie trójwymiarowości było jak najbardziej intensywne. :)



W ramach ciekawostki napiszę, że obraz powstał za bezcen - wykorzystałam te same farby, którymi malowałam meble a płyta została po dawno potłuczonej antyramie - docięłam ją tylko pod pożądany wymiar. :)

Drugim elementem była lampa stojąca, którą sama zaprojektowałam. Zależało mi, by miała prostą, nowoczesną formę. Zrezygnowałam z klosza na rzecz dużej żarówki. Ramię lampy jest ruchome, dzięki czemu moża dowolnie regulować wysokość, na jakiej znajdzie się źródło światła.

W technicznym przeniesieniu projektu do rzeczywistości pomógł mi Tata, który ma smykałkę do stolarki. :) Wyłącznie dla mnie została najmilsza część, czyli malowanie. :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 24 września 2017

Przyszedł ten dzień...

Witajcie Moi Drodzy,

ostatnio konsekwentnie milczałam, mimo to praca wrzała. Dopinałam różne tematy na ostatni guzik. Dziś mogę się pochwalić, że w dniu wczorajszym obroniłam swój dyplom na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych na ocenę bardzo dobrą. :) Oficjalnie jestem projektantem wnętrz, choć jeszcze to do mnie do końca nie dotarło. :) Obrona na uczelni artystycznej wygląda zupełnie inaczej, było to bardzo ciekawe doświadczenie. Na zdjęciach możecie obejrzeć moje stanowisko, na którym prezentowałam wykonane przez siebie prace wraz z projektem.




Krzesło i komodę poznaliście dużo wcześniej. :) Resztę spowiłam zasłoną tajemnicy, ponieważ nie chciałam odsłaniać wszystkich kart. ;) Więcej szczegółów o samym projekcie oraz innych zrobionych przeze mnie elementach ujawnię następnym razem. :)

Dzisiaj wydaje się to zabawne, jednakże ani w piątek ani w sobotę nie było mi do śmiechu. Rozstawiłam swój dyplom w piątek wieczorem. Nie zdążyłam jeszcze dojechać do kwatery, gdy dostałam telefon, że lampa miała mały wypadek i stłukła się żarówka. Sprawca zamieszania na drugi dzień odkupił żarówki w zapasie. I chwała, ponieważ w połowie trwania egzaminu wypadek miał miejsce po raz drugi. ;) Najwidoczniej ten incydent, choć niezbyt pożądany, przyniósł mi łut szczęścia. :) Czeka mnie jeszcze gala dyplomowa, czyli sama przyjemność. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

wtorek, 22 sierpnia 2017

Miłość inspiruje

Witajcie Moi Drodzy,

nie tak dawno uświadomiłam sobie, że nie mam nawet jednego zdjęcia z Ukochanym, które stałoby (tudzież wisiało) na honorowym miejscu. Jest to jeszcze dziwniejsze, biorąc pod uwagę dwuletni staż naszego związku. ;) Naturalnie nie zadowoliłaby mnie fotografia tak zwyczajnie włożona do ramki - to co ważne i wyjątkowe wymaga odpowiedniej oprawy. :) Na pomoc przybyły zachomikowane i ciut przeze mnie zapomniane papiery do scrapbookingu.

 

Tak niewiele, a człowieka cieszy. :) To również doskonały pomysł na prezent na rocznicę, Walentynki, bez okazji... by powiedzieć "kocham" trochę w inny sposób. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Odnawianie mebli - komoda RAST

Witajcie Moi Drodzy,

nareszcie skończyłam komodę, którą miałam pokazać dwa tygodnie temu. :) Lawirowanie pomiędzy zmianami w pracy oraz zmienna pogoda mocno wydłużyły cały proces. Po upływie zapowiedzianego tygodnia niemal każdego dnia obiecywałam sobie, że "jutro będzie już ten ostatni". Ostatecznie wyszło jak zwykle. ;)

zdjęcie mebla w stanie surowym pochodzi ze strony ikea.com
Samego mebla przedstawiać raczej nie trzeba - RAST z IKEA jest bardzo popularny w wszelakich metamorfozach. Niewielkie rozmiary, stosunkowo niska cena (129 zł) oraz surowe drewno, które nie wymaga długotrwałej wstępnej obróbki - to główne zalety komody. W moim egzemplarzu jednakże pojawił się mały defekt - w jeden ścianie prowadnice nijak nie chciały się zgrać z otworami. :) Na szczęście męska ręka naniosła drobne poprawki, bez większej ingerencji w sam mebel.

Kolorystycznie nawiązałam do krzesła z tego posta - użyłam dokładnie takich samych farb,
w tych samych ilościach.

Niezbyt mi się chciało dokumentować poszczególnych etapów pracy, zrobiłam telefonem tylko poniższe zdjęcia. :)

Wolałam skoncentrować się na dążeniu do ostatecznego efektu. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 6 sierpnia 2017

Muszę, bo się uduszę

Witajcie Moi Drodzy,

znacie to uczucie, gdy wena dopada z taką siłą, że wzbranianie się przed jej działaniem może przynieść więcej szkody niż pożytku? Przerobiłam to dziś rano. W kościele stała przede mną kobieta w granatowej sukience z drobnymi białymi dmuchawcami. Do domu wróciłam chora - myśli krążyły wyłącznie wokół farb i pędzli. Nie było wyjścia, dałam upust napięciu. :)

Akryl na bawełnianym podobraziu o wymiarach 21x30 cm. :) Po skończeniu i powieszeniu mogłam spokojnie powrócić do innych zajęć. ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 30 lipca 2017

Czar, zaduma i szczypta rękodzieła :) Sandomierz moim okiem

Witajcie Moi Drodzy,

bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie mojego meblowego debiutu. :) Sądzę, że kwestią tygodnia będzie prezentacja komody, o której ostatnim razem wspominałam. Wczoraj wyniosłam do garażu wszystkie elementy, zeszlifowałam je i częściowo pomalowałam. Tym razem większość szlifowania wykonałam mechanicznie, przez co czułam się jak w małym tartaku. Przy okazji sama praca przebiegła o wiele sprawniej. :)

Dwa dni przed ponownym sięgnięciem po papier ścierny i pędzle, wróciłam z zaplanowanego wyjazdu do Małego Rzymu, czyli Sandomierza. :) Do teraz towarzyszą mi przede wszystkim dwa uczucia - oczarowanie oraz zaduma.

Miasto czaruje od chwili wkroczenia na starówkę - krzywym rynkiem i biegnącymi we wszystkie kierunki uliczkami, które zapraszają by odkryć coś na własną rękę. Znaleźliśmy takie miejsca, nieujęte w broszurkach o zabytkach - przepiękną za dnia i w nocy panoramę części miasta położonej na przeciwległym brzegu Wisły oraz małą galerię sztuki na powietrzu, przytuloną do tylnej części muru okalającego bazylikę katedralną. :) Czaruje unikalnym na skalę światową krzemieniem pasiastym, zwanym kamieniem optymizmu. Magicznymi zachodami słońca. Winnicami na wzgórzu Świętojakubskim. Uchem Igielnym. Widokami ze szczytu Bramy Opatowskiej (staliśmy tam dobrą godzinę!).

Ratusz; widok na Zamek Królewski oraz Bazylikę Katedralną Narodzenia NMP; rynek sandomierski; widok na Bramę Opatowską; panorama z Bramy Opatowskiej
galeria prac podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy na tyłach bazyliki katedralnej; dziko rosnące malwy
widok na Bramę Opatowską; przesmyk między ulicami Długosza i Katedralną; Ucho Igielne; rynek z Ratuszem i studnią
W zadumę wprawiły mnie lekcje historii dotyczące miasta. Sandomierz to nie tylko tło dla przygód ojca Mateusza i prokuratora Teodora Szackiego. To skłaniająca do refleksji legenda 
o bohaterskiej Halinie Krępiance, która poświęcając własne życie ocaliła mieszkańców podczas trzeciego najazdu Tatarów. To tragiczne w skutkach działania wycofujących się Szwedów, którzy wysadzili zamek i niemalże doszczętnie spalili miasto - główny gracz handlowy wymieniany obok Krakowa i Wrocławia dotarł w owych dniach do kresu swej świetności i nigdy już jej nie odzyskał. To w końcu niesamowita, dwudziestodwuletnia heroiczna praca naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie nad odkopaniem, umocnieniem i ponownym zasypaniem wielu kilometrów podziemnych kupieckich piwniczek, zapomnianych przez wszystkich na parę wieków 
a stopniowo doprowadzających do katastrof budowlanych w obrębie miasta. Dzisiaj można obejrzeć niecałe 500 m dawnych korytarzy w ramach Podziemnej Trasy Turystycznej. Mówi się, że cały labirynt mógł mieć nawet 30 km długości...

Na koniec chciałam Wam pokazać prace wykonane przez bardzo uzdolnionych podopiecznych Stowarzyszenia na Rzecz Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Tratwa". Galeria mieści się przy ulicy Opatowskiej, niedaleko Bramy a trafiłam tam podczas porannej, samotnej eksploracji miasta. :)

Było co oglądać i w czym wybierać. :) Niedługo później wróciłam do pokoju i Ukochanego z tym przesłodkim konikiem. Nie ma to jak wypuścić kobietę, w dodatku rękodzielniczkę, samą
w miasto. ;))

Waham się jeszcze jak dać na imię maskotce. :) Jaka szkoda, że dzisiaj mój dwutygodniowy urlop dobiega końca... Zawieje banałem, ale trzeba jakoś w końcu zakończyć moją mega długą wypowiedź - było super i polecam zaplanowanie wizyty w mieście na siedmiu wzgórzach. :) :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina


środa, 19 lipca 2017

Odnawianie mebli - debiut

Witajcie Moi Drodzy,

jeszcze zimą rozpoczęłam poszukiwania mebla do przerobienia pod kątem obrony. Dość szybko okazało się, że osamotniony okaz leżał u rodziny w komórce. Drewniane krzesło, najprawdopodobniej z jakiegoś kompletu, choć bardzo wygodne to nie prezentowało się najlepiej. Dziury po dawnej tapicerce, głębokie pęknięcia w ramie, rozklejone siedzisko i inne ubytki - czekało mnie sporo pracy.




Ostatnie półtora tygodnia poświęciłam wiele chwil by tchnąć w mebel nowe życie. Metamorfozę rozpoczęłam od przyklejenia siedziska Vikolem, następnie po zeszlifowaniu mebla zaszpachlowałam ubytki białą szpachlą Vidaron. Krzesło malowałam farbami akrylowymi od Śnieżki - białym matem do drewna trzy razy oraz dwa razy kolorami z serii Moje Deko. Całość potraktowałam parokrotnie matowym lakierem w sprayu.




Na własnej skórze przekonałam się, że odnawianie mebli nie jest trudne, jednakże wymaga sporo uwagi i cierpliwości. W najbliższym czasie planuję przeprowadzić jeszcze jedną metamorfozę, utrzymaną w podobnej kolorystyce. Póki co cieszę się trzecim dniem urlopu
i powoli szykuję się na wyjazd do Małego Rzymu... :)

Pozdrawiam wakacyjnie!

Karolina

czwartek, 29 czerwca 2017

Posiadasz duszę Słowianki czy Skandynawki? :)

Witajcie Moi Drodzy,

pomysł na nowego posta potrafi zaskoczyć w nieoczekiwanych okolicznościach, przykładowo podczas oglądania czasowej wystawy na temat obecności Wikingów w dawnej Polsce... jednakże zacznę od początku. :)

Miniony weekend spędziłam z Drugą Połową na wycieczce krajoznawczej a naszym celem była pierwsza stolica Polski i kolebka rodzimego chrześcijaństwa - Gniezno. :) Jako, że nie mieliśmy zbyt wiele czasu, skoncentrowaliśmy się na zwiedzeniu miasta szlakiem piastowskim. Miejscem startu było Muzeum Powstania Państwa Polskiego, następnie przez Park Piastowski dotarliśmy
na Wzgórze Lecha i Stare Miasto. :) Historia w tym miejscu jest wręcz na wyciągniecie dłoni,
co robi ogromne wrażenie na zwiedzającym. Zresztą... zobaczcie sami. :)

prezbiterium katedry; Ewangeliarz Kruszwicki i kolumienki romańskie ze zbioru MPPP; Drzwi Gnieźnieńskie; podziemia katedry; replika trumienki relikwiarza Św. Wojciecha ze zbioru Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej 


Poznawanie miasta warto przeciągnąć do późnych godzin wieczornych. :) Jako, że trafiliśmy
na koncert otwarcia Królewskiego Festiwalu Artystycznego, na rynku oraz w okalających go knajpkach i kawiarenkach zgromadziło się wielu mieszkańców. :)

Drugie zdjęcie jest jednych z moich ulubionych. Uwierzycie, że to gmach Poczty Polskiej? Wygląda jak zamek żywcem wyjęty z gry komputerowej. :) 

To tak pokrótce o moich wrażeniach z wyjazdu. Wróćmy do wystawy o Wikingach w MPPP. :)

Jedna z plansz została poświęcona krótkiemu porównaniu biżuterii noszonej przez Słowianki oraz Skandynawki. Słowianki najczęściej nosiły ozdoby w obrębie głowy i rąk - zausznice, pierścionki
i kabłączki skroniowe. Kabłączkiem nazywano otwarte krążki, które przyczepiało się do opaski. :) Skandynawki preferowały zaś ozdoby górnej części tułowia - zapinki żółwiowate, które spinały odzież oraz naszyjniki i kolie, w ramach dopełnienia "stylizacji". :)

źródło: https://pl.pinterest.com/pin/588353138790125969/; https://pl.pinterest.com/pin/532902568398405963/; https://pl.pinterest.com/pin/447052700484380870/; https://pl.pinterest.com/pin/370984088031485582/
Jeżeli chodzi o moją duszę, jestem mieszańcem. :) Prym wiedzie jednakże pierwiastek słowiański, ponieważ kolczyki to niezbędne minimum. Bez reszty mogę się obyć. Ciekawa jestem jak to wygląda w Waszym przypadku? Zapraszam to podzielenia się przemyśleniami w komentarzu! :)

Pozdrawiam serdeczenie,

Karolina

niedziela, 11 czerwca 2017

Kolorowych snów!

Witajcie Moi Drodzy,

Nie przypuszczałam, że zagoszczę tutaj tak szybko. :) Nie mogę się jednak powstrzymać przed pokazaniem efektów mojego dzisiejszego twórczego natchnienia. :) Wczoraj, tuż przed zaśnięciem, oglądałam koraliki na bransoletki i w oko wpadł mi charms w kształcie piórka.
Pióra słusznie przywołują skojarzenie z łapaczem snów. Zapragnęłam zrobić sobie taki, w wersji z tasiemkami.

Według wierzeń plemion Indian Ameryki Północnej, zadaniem łapacza jest chwytanie nocnych koszmarów, które bezpowrotnie giną wraz z pierwszymi promieniami słońca. Niektórzy zaś traktują go jako amulet szczęścia. Nie utożsamiam się z żadną z powyższych opinii, jest to dla mnie wyłącznie fajna ozdoba, która właśnie w tej chwili powiewa powieszona na karniszu. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

sobota, 3 czerwca 2017

Dawno temu zmalowane

Witajcie Moi Drodzy,

czuję, że im bliżej okresu urlopowego, tym bardziej spadnie moja systematyczność w pisaniu - przyznaję się bez bicia, że zwyczajnie nie chce mi się tworzyć. :) Pomysły owszem są, jednakże z realizacją dużo gorzej. ;) W ramach wypełnienia luki, pokażę wcześniej niepublikowane prace, namalowane na podobraziach. :)

Media społecznościowe jednak czasem się przydają. ;) Pewnej nocy, przeglądając jedną z grup rękodzielniczych, natrafiłam na posta z ofertą serwetek na sprzedaż. Jedna z nich, przywołująca skojarzenie z pracami Picasso, zainspirowała mnie do tego stopnia, że chwyciłam kartkę, ołówek i narysowałam szkic o roboczym tytule "Pocieszyciel". Szkic przeniosłam farbami akrylowymi na podobrazie o wymiarach 21x30 cm. Tytuł zmieniłam na "Pocieszenie". :)


W innej części internetu znalazłam ciekawą grę słów, mianowicie "Espresso yourself". Jako miłośniczka kawy, choć niekoniecznie espresso, wykonałam własną interpretację o wymiarach 13x18 cm. :)

Trzecia praca to lekko zmodyfikowana kalka pracy z Pinteresta. Obrazek również ma 13x18 cm i był prezentem walentynkowym. Na Pintereście istnieje opcja "wypróbowane", z której nie omieszkałam się skorzystać - dołączyłam również swój malunek. :)


To by było na tyle. :) Jak wspomniałam wcześniej, mogę w najbliższym czasie trochę zaniedbać swoją blogową przestrzeń. Mimo wszystko postaram się uniknąć milczenia przez długie tygodnie. :) Trzymajcie się ciepło!

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

czwartek, 18 maja 2017

Kultowy chevron, krótka opinia o farbach i lakierze, garść wnętrzarskich inspiracji

Witajcie Moi Drodzy,

jakiś czas temu miałam okazję spotkać się na kawie z Edytą z bloga Pracownia Jabłoniee. Edytka sprawiła mi miłą niespodziankę, ponieważ przyniosła do przetestowania próbki farby kredowej Autentico w kolorze Mint Cream oraz złotej akrylówki firmy Tikkurila. Od początku wiedziałam, że połączę oba kolory na jednej pracy a dodatkowo wprowadzę biel, dla równowagi. Nad samym wyglądem pracy nie zastanawiałam się zbyt długo - na tacę o wymiarach 20x30 cm wybrałam nieśmiertelny wzór, jakim jest chevron. :)

Odtworzenie wzoru było zdecydowanie najbardziej żmudnym etapem. Wspomogłam się wcześniej wyciętym szablonem... i tak pięć razy. :)






Dno zabezpieczyłam dwuskładnikowym lakierem krystalizującym Lacca Vetrificante od Stamperii.  Nie jestem z niego jednak do końca zadowolona. Błysk jest imponujący, jednakże mimo przykrycia tacy na czas wysychania, na lakierze osiadły drobiny kurzu i zrobiły się charakterystyczne dołki. Po upływie tygodnia nadal były klejące się miejsca (według instrukcji zaś 7 dni to maksymalny czas twardnienia). Tak naprawdę minęły dobre dwa miesiące i cięższe przedmioty postawione po jednej stronie nadal potrafią się przykleić. Najprawdopodobniej spróbuję przykryć tacę jeszcze jedną warstwą lakieru. Być może wcześniej komponenty nie połączyły się jak należy.


Z rozpędu pomalowałam dodatkowo ceramiczną skarbonkę. :)


Jeszcze przed Wielkanocą zaczęłam także chustecznik, jednakże dokończę go zapewne w bliżej nieokreślonej przyszłości - dzisiaj okazało się, że resztka złotej farby nie chciała już dłużej czekać i... wyschła. :) A szkoda, bo miałam zapał do pracy. :)

Kilka uwag co do podarowanych farb - Autentico bardzo ładnie kryje i szybko schnie. Pędzle spokojnie można doczyścić wodą i mydłem. Największą wadą jest jej cena (tester 100 ml - 35 zł, 500 ml - 75 zł, 1 l - 120 zł). Farba Tikkurili jest bardzo gęsta przez co niezbyt wygodnie mi się nią malowało. Muszę jednak przyznać, że również szybko schła i dobrze kryła. Mycie narzędzi bezproblemowe. Efekt końcowy bardzo przypominał mi złocenia w decoupage'u z tą różnicą,
że naszej farbie nie grozi utlenienie. :) Cena także wysoka - ok 50 zł za 0,225 l.

Na zakończenie dodam, że według Pantone, kolor Island Paradise, który jest bardzo podobny
do Mint Creamu, to gorący trend wnętrzarski na wiosnę/lato 2017. Garść inspiracji poniżej. :)

źródło: https://pl.pinterest.com/ccolorways/pantone-island-paradise/

źródło: https://pl.pinterest.com/ccolorways/pantone-island-paradise/





























Podobają Wam się takie wnętrza? :) Podzielcie się opinią w komentarzu!

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

czwartek, 11 maja 2017

Wreszcie pogodne popołudnie

Witajcie Moi Drodzy,

w końcu nadszedł dzień, w którym mogłam po pracy wyjść na dłużej do ogrodu, bez obaw
o gardło i zatoki. Pogapiłam się na kwiatki, robaczki, podroczyłam z pająkiem i wygłaskałam naszą kotkę. :) Moje myśli odpłynęły w siną dal... Dawno nie odczuwałam takiego przyjemnego wrażenia "pustej" głowy - liczyła się tylko chwila bieżąca. :)


A Wy jak spędziliście, pierwsze od dawna, bezwietrzne i bezdeszczowe popołudnie? :)
Tak w ogóle, dziękuję za sugestie co do smakowitych papierów, na pewno z jakiegoś pomysłu skorzystam. Przy okazji, też coś przyszło mi do głowy. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

czwartek, 4 maja 2017

Album studniówkowy i pytanie do Was :)

Witajcie Moi Drodzy,

Mamy to! :) Majówka okazała się doskonałym momentem na dokończenie zaległych tematów,
z albumem ze studniówki włącznie. Jak pisałam dwa posty wcześniej, była to kwestia sklecenia okładki. Zawartość czekała cierpliwie cztery miesiące.




Bardzo dobrze się złożyło, ponieważ nie będzie już mnie to "drapało" z tyłu głowy. :) Niedokończone sprawy, chcąc nie chcąc, trochę męczą. :)




Na koniec chciałam pokazać Wam jakie apetyczne papiery dostałam od koleżanki. :)




Macie jakieś pomysły, co można by z nich zmajstrować? Chętnie przeczytam Wasze propozycje
w komentarzu. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

sobota, 29 kwietnia 2017

Otwarcie Galerii Wzornictwa Polskiego MNW - listopad 2017

Witajcie Moi Drodzy,

przychodzę dzisiaj z krótką informacją, przeczytaną na stronie Muzeum Narodowego w Warszawie. :) Mowa o ponownym otwarciu Galerii Wzornictwa Polskiego, zaplanowanym na listopad tego roku. Obecnie trwają prace rearanżacyjne.

Galeria Wzornictwa Polskiego MNW, wizualizacja. Koncepcja aranżacji: Matosek/Niezgoda
źródło: http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/galerie-w-trakcie-rearanzacji/galeria-wzornictwa-polskiego/
Tematyką stałej ekspozycji Ośrodka Wzornictwa Nowoczesnego MNW będzie historia oraz najważniejsze zjawiska polskiego wzornictwa, począwszy od wieku XX po współczesność. :) Więcej informacji w źródle obrazu.

Zapowiada się ciekawa lekcja muzealna, cieszę się, że promuje się nasze rodzime podwórko. Parafrazując Mikołaja Reja - "Polacy nie gęsi, swój design mają". :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

sobota, 22 kwietnia 2017

Album osiemnastkowy (kiedy to było...)

Witajcie Moi Drodzy,

pamiętacie jak pisałam dwa miesiące temu, że styczeń spędziłam dłubiąc w papierze? Pokazałam Wam ramkę z molem książkowym i w sumie na tym temat się zakończył. Spieszę jednak poinformować, że to nie było wszystko. :)

Wraz z nowym rokiem postawiłam sobie dość wymagający cel - uporządkować zdjęcia, które zebrały się na dysku twardym na przestrzeni ostatnich mniej więcej 10 lat, następnie wybrać po 30-40 maksymalnie z różnych wyjazdów, okazji i je wywołać. Pierwszy etap mam już za sobą, choć przekopanie się przez ok 10 tysięcy zdjęć było niemałym wyzwaniem. :)
W międzyczasie znalazłam już dawno wywołane zdjęcia z mojej osiemnastki, które leżały luzem w jakimś pudełku. Uznałam,że tak być nie może. Pozbierałam po domu tekturę, papiery różnej maści i wzięłam się do pracy. :)


Jako, że byłam czasowa, zrobienie całości zajęło mi niecały tydzień. Nie miałam gotowego albumu dedykowanego scraperom, jest to praca od A do Z wykonana samodzielnie. Zajęcie mocno absorbujące ale jaka satysfakcja! :)

W szufladzie mam jeszcze jeden album, tym razem studniówkowy. Niestety niedokończony, ponieważ nie mam zupełnie pomysłu na okładkę i tak leżakuje już czwarty miesiąc. Mam nadzieję jednak, że w końcu coś "zakwitnie" i również Wam go pokażę. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

sobota, 15 kwietnia 2017

Trwając w oczekiwaniu...

Witajcie Moi Drodzy,

korzystając z wolnej chwili, chciałam Wam jeszcze pokazać coś drobnego. :)

Pomiędzy zdjęciami upłynął tydzień - lekkim zaskoczeniem był kolor hiacyntów, ponieważ pani
w kwiaciarni gwarantowała, że będą białe. :)


Zgodnie z zamiarem, posiałam rzeżuchę w skorupkach.


Pisanki w tym roku są bardzo proste. Od rana widać było po oczach, że wiedzą co się święci. ;)

Co najistotniejsze...

 Pozdrawiam świątecznie,

Karolina

sobota, 8 kwietnia 2017

Świąteczny stroik

Witajcie Moi Drodzy,

Wielkanoc jest już za rogiem, dlatego przychodzę do Was z dekoracją typowo świąteczną. Lubię ten czas za niemalże nieograniczone możliwości w łączeniu kolorów czy deseni. Wszystkie chwyty dozwolone. Im bardziej kolorowo, tym lepiej - świętujemy przecież tryumf życia nad śmiercią. :)

Za podstawę stroika posłużyła mi ceramiczna patera na nóżce. Wianek ma tysiąc lat ale i tak bardzo go lubię. :) Całe jaja są z drewna - pomalowane i zalakierowane. Zajączek przywędrował do dekoracji prosto z Pepco i sądzę, że czekał specjalnie na mnie - zostały tylko dwa, z czego ten drugi miał utrącone ucho. Ptaszek zaś pochodzi z odzysku. :)

Początkowo w skorupkach miałam wysiać rzeżuchę. Zrealizuję ten pomysł jednakże w ciut innej formie - użyję te, które jeszcze mi zostały i trafią one do pojedynczych podstawek. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 2 kwietnia 2017

Szkatułka z motylem

Witajcie Moi Drodzy,

Na wstępie chciałabym przywitać nowych obserwatorów! Tak pozytywny odzew po publikacji poprzedniego posta był dla mnie sporym zaskoczeniem. :) Dziękuję za tyle miłych słów!

Poniższa szkatułka również jest zaległa - ozdobiłam ją na warsztatach z farb kredowych. Korzystając z ładnej pogody, sfotografowałam motyla w środowisku naturalnym. :)

Ornamenty były wykonane za pomocą szablonów, motyl zaś naniesiony techniką decoupage. Uwieńczeniem pracy jest koronka obejmująca całą szkatułkę. Korzystałyśmy z farb kredowych Daily Art oraz bezbarwnego wosku Pentart. Jako, że warsztaty odbyły się już dawno, nie pamiętam kolorów farb. Według wzorników znalezionych w sieci, przypuszczam, że poza bielą użyłam Pastel Violet. :) Wosku nie da się zapomnieć, ze względu na... zapach! Pachnie jak pomarańcza, to nie żart. :)

Pozostając w temacie owadów, pokażę Wam najfajniejsze zdjęcie motyla jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Cała sytuacja miała miejsce na początku sierpnia dwa lata temu w moim ulubionym rogowskim Arboretum. Byłam tam pierwszy raz. Oszołomił mnie urok miejsca oraz mnogość motyli kolorów wszelakich - raj dla lepido-fanatyków. :) Uwiecznienie siedzących motyli wymaga ostrożności ale nie jest specjalnie trudne. Co powiecie na to? :)


Motyl frunął w kierunku kwiatu i, jak widać na zdjęciu, rozwinął ssawkę. :) Technicznie może nie jest idealne ale dla mnie ma ogromną wartość, właśnie za TEN moment. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

środa, 29 marca 2017

Zaległy wianek z kanzashi

Witajcie Moi Drodzy,

porządkując fotografie na dysku zewnętrznym, natrafiłam na wykonany w ubiegłym roku wianek z papierowej wikliny. Ozdobiłam go satynowymi, niebiesko-granatowymi kwiatami kanzashi i podarowałam przyjaciółce na urodziny. :)

Ciekawostką jest historia kanzashi - wywodzi się z Japonii i jest to tradycyjna jedwabna ozdoba noszona we włosach przez młode kobiety uczące się na Gejsze, czyli Maiko. :)

https://pl.pinterest.com/pin/564990715723694431/; https://pl.pinterest.com/pin/359162139013034217/; https://pl.pinterest.com/pin/97882991873848538/

Zachwyca kolorystyką i bogatą formą, prawda? :) Zawsze uważałam, że wszystko, co najlepsze pochodzi z natury. Kanzashi jest tego świetnym dowodem. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

czwartek, 23 marca 2017

Ocalić od zapomnienia...

Witajcie Moi Drodzy,

pomysł na tego posta miałam już w ubiegłym roku, jednakże rychło w czas - tuż po zakończeniu Świąt Wielkanocnych. Postanowiłam spokojnie przeczekać... i oto jest. :) Tym razem troszkę wcześniej.

Od kiedy pamiętam, malowanie pisanek było dla mnie i mojego Brata prawdziwym rytuałem.
W Wielki Piątek rano zawsze czekały na nas w półmisku ugotowane jajka, zahartowane do przyjęcia wszystkiego, co tylko może dzieciom/młodzieży przyjść do głowy. :) Po śniadaniu znosiliśmy farby, plastelinę i bez reszty oddawaliśmy się twórczemu zajęciu, śmiejąc się i rozmawiając. Przez wiele lat powstało wiele małych dzieł, niestety tylko część została uwieczniona. Niektóre z nich wprawiały rodziców w lekkie zakłopotanie, szczególnie gdy pociecha domagała się ułożenia ich na honorowym miejscu w koszyczku... myślę, że domyślicie się, o które chodziło. :) :)

I tak cofnijmy się 9 lat wstecz...


6 lat wstecz... :)


4 lata temu do tematu podeszliśmy trochę poważniej i zmierzyliśmy się z drapankami. :) Kolor uzyskaliśmy uprzednio gotując jaja w łupinach cebuli.

Ubiegłoroczne pisanki wyjątkowo ozdabiałam sama,ponieważ Brat poświęcił się zupełnie nauce do matury. Postawiłam na ręcznie malowane, proste motywy roślinne.


Obecnie szukam inspiracji. :) Możecie zapytać, skąd w ogóle pomysł na opisanie tego wszystkiego? Obserwując rzeczywistość, mam przykre wrażenie, że w pędzie życia i natłoku obowiązków sukcesywnie odchodzi się od pewnych tradycji. Osobiście nie wyobrażam sobie zrezygnowania z takiej przyjemności, jaką jest dekorowanie jaj. Dlaczego? Jest to część moich wspomnień i mojej tożsamości, które chciałabym w przyszłości przekazać kolejnemu pokoleniu. Nawet jeśli dekoracja ograniczała się wyłącznie do wymoczenia jaj w barwniku i ochlapania czarną farbą, dając efekt przepiórczych jajeczek w rozmiarze XXL. :)

Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat. Zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzu. :) Dziękuję!

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina