Na wstępie chciałabym przywitać nowych obserwatorów! Tak pozytywny odzew po publikacji poprzedniego posta był dla mnie sporym zaskoczeniem. :) Dziękuję za tyle miłych słów!
Poniższa szkatułka również jest zaległa - ozdobiłam ją na warsztatach z farb kredowych. Korzystając z ładnej pogody, sfotografowałam motyla w środowisku naturalnym. :)
Ornamenty były wykonane za pomocą szablonów, motyl zaś naniesiony techniką decoupage. Uwieńczeniem pracy jest koronka obejmująca całą szkatułkę. Korzystałyśmy z farb kredowych Daily Art oraz bezbarwnego wosku Pentart. Jako, że warsztaty odbyły się już dawno, nie pamiętam kolorów farb. Według wzorników znalezionych w sieci, przypuszczam, że poza bielą użyłam Pastel Violet. :) Wosku nie da się zapomnieć, ze względu na... zapach! Pachnie jak pomarańcza, to nie żart. :)
Pozostając w temacie owadów, pokażę Wam najfajniejsze zdjęcie motyla jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Cała sytuacja miała miejsce na początku sierpnia dwa lata temu w moim ulubionym rogowskim Arboretum. Byłam tam pierwszy raz. Oszołomił mnie urok miejsca oraz mnogość motyli kolorów wszelakich - raj dla lepido-fanatyków. :) Uwiecznienie siedzących motyli wymaga ostrożności ale nie jest specjalnie trudne. Co powiecie na to? :)
Motyl frunął w kierunku kwiatu i, jak widać na zdjęciu, rozwinął ssawkę. :) Technicznie może nie jest idealne ale dla mnie ma ogromną wartość, właśnie za TEN moment. :)
Pozdrawiam serdecznie!
Karolina
