Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekowiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekowiklina. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2017

Zaległy wianek z kanzashi

Witajcie Moi Drodzy,

porządkując fotografie na dysku zewnętrznym, natrafiłam na wykonany w ubiegłym roku wianek z papierowej wikliny. Ozdobiłam go satynowymi, niebiesko-granatowymi kwiatami kanzashi i podarowałam przyjaciółce na urodziny. :)

Ciekawostką jest historia kanzashi - wywodzi się z Japonii i jest to tradycyjna jedwabna ozdoba noszona we włosach przez młode kobiety uczące się na Gejsze, czyli Maiko. :)

https://pl.pinterest.com/pin/564990715723694431/; https://pl.pinterest.com/pin/359162139013034217/; https://pl.pinterest.com/pin/97882991873848538/

Zachwyca kolorystyką i bogatą formą, prawda? :) Zawsze uważałam, że wszystko, co najlepsze pochodzi z natury. Kanzashi jest tego świetnym dowodem. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 7 sierpnia 2016

Ordnung muss sein

Witajcie Moi Drodzy,

być może część z Was pamięta różany komplet, który pokazywałam w ubiegłym roku. :) Jeżeli nie, kliknijcie na wytłuszczony napis, a zostaniecie przeniesieni do wspomnianego posta.

Na początku roku zaczęłam stawiać pierwsze kroki w papierowej wiklinie. Po koszyku wykonanym na warsztatach, przyszedł czas na zrealizowanie czegoś "z pamięci". Była to swego rodzaju wprawka, która wyszła trochę krzywa, ale od czterech miesięcy cieszy moje oczy i spełnia powierzone zadanie. :)


Od zawsze zostawiałam różne drobiazgi lub niewielkie kosmetyki na podłodze przy szafce nocnej, tak by były pod ręką. Nie wyglądało to jednak zbyt estetycznie. Teraz prezentuje się wszystko o niebo lepiej i wpisało się w stylistykę wcześniej opisanego kompletu. :) Czy na tym poprzestanę? Sądzę, że nie, uwielbiam ten wzór a wiem, że jeszcze parę takich róż mi zostało. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

wtorek, 22 marca 2016

Nowość na wiosnę:)

Witajcie Moi Drodzy,

dzięki ponad miesięcznej przerwie między zjazdami, mogę bezkarnie zająć się innymi tematami. :) W tej chwili jestem już po generalnych porządkach, wyciągnęłam również ozdoby na Wielkanoc. Powstała jedna nowa rzecz, w zupełnie nowej dla mnie technice. Dlatego tu dziś jestem - żeby się pochwalić. :D

Przedwczoraj uczestniczyłam w warsztatach z ekowikliny w skierniewickim RATPie. Była to dla mnie nie lada gratka. Ostatni raz na tego typu zajęciach byłam dokładnie rok temu (nie wliczając jednych, które miałam miesiąc temu w ramach studiów, ale o tym innym razem:) ), ponieważ albo miałam zjazd albo nie było już wolnych miejsc. Jak tylko są ogłaszane kolejne terminy, nie ma nad czym się zastanawiać, ponieważ można błyskawicznie wylądować na długiej liście rezerwowej. :) Tym razem okoliczności sprzyjały. Aparat zabrałam, by pstryknąć kilka zdjęć. Szybko się jednak zorientowałam, że jestem jedynym żółtodziobem w tej technice. Uwijałam się jak mrówka, by dogonić pozostałe uczestniczki - na fotografowanie brakło już czasu. :) Po czterech godzinach opuściłam warsztaty z własnym koszykiem, takim w stanie "surowym". Chciałam pomalować go wstępnie na zielono lub kremowo ale nie było akurat takich farb. Zaprezentowałam dzieło najbliższym a ci zgodnie zawyrokowali, by rzeczony koszyk zostawić w spokoju. Zdecydowanie nie przychylałam się do tego pomysłu, ale z powodu późnej godziny i tak i tak nic z nim więcej nie zrobiłam. Wczoraj zaś kupiłam prymulki, załadowałam do środka, obsypałam piórkami.... i tak zostawiłam. Rzeczywiście prezentuje się pięknie i bez malowania. :)


Po zrobieniu powyższego zdjęcia zauważyłam, że w kwiatach przyczaił się mały, żółty stwór. :)


Koszyk jest daleki od ideału, przede wszystkim bałabym się podnieść go za rączkę przy zawartości. Jeszcze nie wprawione ręce wykonały go trochę za delikatnie i tak też trzeba się z nim obchodzić. :) Mimo wszystko jestem z niego bardzo dumna, powiało świeżością w moim warsztacie. :) Porządkując dzisiaj kąty, wyciągnęłam sporo makulatury - materiał jak znalazł. Chciałabym zrobić teraz spory kosz, tyle że bez rączki, by mieć estetyczne miejsce na przechowywanie włóczki do tkania. Obecnie leży schowana w reklamówce. ;)

O tkaniu też wspomnę w którymś z postów. Tata wspomógł w zmontowaniu krosna, niewielkiego (70x100 cm) i obecnie tkam na nim dywanik, który zaprezentuję zapewne na obronie. :)  

Ostatnia obietnica - wrócę w niedługim czasie, ponieważ czas najwyższy uzupełnić o coś nowego zakładkę z migawkami. :) A tymczasem....

Pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt!

Karolina