niedziela, 19 marca 2017

DIY: Wielkanocna podusia / "praca" szuka człowieka! :)

Witajcie Moi Drodzy (drugi raz w tym dniu :) ),

oj, przepełnia mnie szczęście i energia do działania a to w związku z moim trzecim gościnnym wystąpieniem na łamach DIY Home. :) Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile frajdy jest zarówno w samym oczekiwaniu na kolejny numer, jak i w momencie gdy Edytka wysyła do mnie zredagowany tekst, okładkę i informację, że magazyn właśnie ujrzał światło dzienne. :) Tym razem przygotowałam dla Was pomysł na odświeżenie poszewek na poduszki. Szablon zajączka możecie pobrać stąd.


 Żeby króliczek nie czuł się samotny, do pary powstał z drugi, z zieloną kokardką. Dodatkowo zrobiłam jeszcze poduszkę o innym wzorze a zamiast wstążki doczepiłam puchaty ogonek. :)


Zapraszam także do zapoznania się z całym numerem, jak zawsze ciekawych treści co niemiara. :)

https://issuu.com/jabloniee/docs/diyhome6

Ogłoszenie drobne! :) Cały czas trwa nabór w szeregi naszej redakcji!

Edyta z bloga Pracownia Jabłoniee rozpoczyna pracę nad kolejnym, letnim numerem i zaprasza wszystkich chętnych do współtworzenia magazynu. Jeżeli chcesz wziąć udział w tym ciekawym przedsięwzięciu, napisz na jabloniee@gmail.com lub redakcja@diyhome.pl. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina
 

Różowy górą! recenzja książki "Twoje DIY"

Witajcie Moi Drodzy,

Ponad 86 tys zainspirowanych obserwatorów, współpraca z wieloma znanymi markami, liczne wystąpienia w porannych programach telewizyjnych - popularność Katarzyny Ogórek, autorki bloga "Twoje DIY" to naturalna konsekwencja ogromnych pokładów kreatywności połączonych z wytrwałością w realizacji postawionych sobie celów. Pierwszym krokiem, w trwającej kilka lat drodze na szczyt rankingu wpływowych blogerów, było porzucenie pracy w korporacji.
Z każdym kolejnym było do przewidzenia, że publikacja książki jest wyłącznie kwestią czasu.

Od momentu pojawienia się informacji na ten temat, książka zajęła czołowe miejsce w moim prywatnym rankingu "must have". Wygląda na to, że w ubiegłym roku byłam bardzo grzeczna, ponieważ ku mojej niezmiernej radości dostałam ją w prezencie gwiazdkowym a Św. Mikołaj wręczył mi ją osobiście. :)



Blog "Twoje DIY", od początku swojego istnienia, propaguje idee własnoręcznego tworzenia oraz upcyclingu. Udowadnia, że wykonanie nietuzinkowych dekoracji do domu czy prezentów dla bliskich nie wymaga szczególnych umiejętności. Wystarczy sprytna kombinacja materiałów, które znajdziemy w mieszkaniu lub okolicznym sklepie. We wstępie do pierwszego rozdziału książki autorka podkreśla, że "zrób to sam" to "bardziej techniczne łączenie niż artystyczna wena". Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.


Pod kątem wizualnym książka jest bardzo spójna stylistycznie z blogiem. Charakterystyczne ujęcia z góry przy dokumentowaniu kolejnych etapów pracy, kolorowe tła i widoczne dłonie Pani Kasi - nie ma miejsca na pomyłkę. :) Nic dziwnego - wszystkie zdjęcia powstały w mieszkaniu autorki z pomocą... no właśnie. O kulisach powstawania książki możecie przeczytać tutaj. Swój wkład w wykonanie grafik oraz złożenie książki miała uzdolniona graficzka Weronika Boruń, prowadząca bloga mavelo.pl. Efektem współpracy obu Pań jest wielobarwne cacuszko, które mruga do nas zalotnie różową okładką. I jak się temu oprzeć? :)

W samej książce znalazło się 60 zupełnie nowych pomysłów, które zostały podzielone na cztery kategorie: "Dekoruj w swoim stylu", "Zrób sam prezent", "Zorganizuj się" oraz "Świętuj po swojemu". Bardzo podoba mi się to, że znane techniki zostały przedstawione niesztampowo. Część użytych materiałów również zaskakuje. Zdradzę w sekrecie, że przy pierwszym spotkaniu
z publikacją, na paru stronach cicho sobie westchnęłam coś w stylu "Cholera, czemu nie wpadłam na to wcześniej?" :) Chociażby przy tej uroczej drewnianej tacy.


Projekty są miłe dla oczu, proste a ich wykonanie bardzo przejrzyście zaprezentowane. Jednakże, przez ich zbytnią prostotę, poczułam lekki niedosyt. Książka świetnie sprawdzi się jako pierwszy instruktaż dla osób początkujących. Bardziej zaawansowanych bez wątpienia zainspiruje ale poszukiwania kolejnych natchnień prędzej zaprowadzą ich na bloga.
Znam to z autopsji. :)

Dodając kilka słów na zakończenie - książka jest zdecydowanie warta polecenia. Ciekawe pomysły i ich ładna prezentacja potrafią zatrzymać na dłużej. Wkład autorki bez dwóch zdań imponujący. W szczególności dedykuję ją tym, którzy chcieliby wyruszyć w pasjonującą podróż
z DIY ale nie wiedzą od czego zacząć. Z Panią Kasią podołacie! :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina


sobota, 11 marca 2017

Powitanie wiosny :)

Witajcie Moi Drodzy,

feeria na parapecie to zdecydowanie jedna z rzeczy, która cieszy moje oczy i równocześnie moją duszę. :)

  

Niestety żywe kwiaty mają to do siebie, że czasem mimo szczerych starań więdną lub zwyczajnie przekwitają. Naglona wyższą potrzebą postanowiłam uszyć sobie wieczny bukiet tulipanów. :)


Wyszło mi siedem sztuk, na które wykorzystałam filc w dwóch odcieniach żółci i różu. Uwielbiam to zestawienie barw.


 Po skończonej pracy wystarczyło włożyć bukiet do zwykłej szklanki. :) Pięknie wyglądają. :) 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

poniedziałek, 27 lutego 2017

O kurza stopka! Zaszalałam

Witajcie Moi Drodzy,

w pierwszym tegorocznym poście wspomniałam o autoterapii za pomocą papieru. Dziś jest ten dzień, w którym mogę uchylić rąbka tajemnicy - praca, choć z poślizgiem, dotarła do adresata. :) Trochę wcześniej zastanawiałam się, czy realne jest połączenie psiego zęba z molem książkowym... ale czego się nie robi, by wstrzelić się w gust drugiej osoby. :)


Pepitka oraz litery pochodzą z bloku papierów kreatywnych. Do ramki dla napisu i serc wykorzystałam czerwony papier wizytówkowy, który z jednej strony pokryty był brokatem. Pod robaka trafił kawałek tektury falistej. Mól został przeze mnie samodzielnie narysowany i wycięty. :) Ramka na zdjęcia była początkowo brązowa - front potraktowałam farbą w spray'u a brzegi wykleiłam wzorem tła.


To nie jest moja pierwsza scrapowa ramka, choć pierwsza bez zdjęcia. :) Wcześniejsze projekty w stylu folk i z gratulacjami dla inżyniera możecie obejrzeć tutaj. :) Teraz zaś chwalę się zakładkami do książek od adresatki mojej ramki. :)





Ewa, znana w blogosferze jako Pani Komoda, na swoim blogu Nowele Domowe prowadzi niekończące się candy w ramach autorskiej akcji "Szanowanie przez zakładanie". Jeżeli marzą Ci się oryginalne, handmade'owe zakładki, to wbijaj do Ewy. :) Banerek na stałe zamieściłam w bocznym pasku, wystarczy jedno kliknięcie by zostać przeniesionym do właściwego posta. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 19 lutego 2017

Złoty Dziedziniec i ogrody jak z bajki, czyli zima w wielkim mieście :)

Witajcie Moi Drodzy,

z pewnością nie jestem jedyną, która marzy by ciepłe buty, kurtkę i czapkę schować głęboko do szafy. Chciałabym już nosić lekkie sukienki, suszyć włosy w promieniach słońca, czytać książkę w ogrodzie... rozmarzyłam się. :) Zimą jednak są miejsca, które na przekór szybko zapadającemu zmrokowi świecą szczególnie jasno i zapraszają w swoje progi tych, którzy nie boją się niższych temperatur. Zakładajcie zatem czapki i rękawiczki! Zapraszam na spacer po Królewskim Ogrodzie Światła na warszawskim Wilanowie. :)

Złoty Dziedziniec wraz z mappingiem na fasadzie pałacu (tutaj dzieło zaprezentowane w ramach Wirtualnej Galerii Obrazów)







Ogród Wyobraźni, gdzie diody rozświetlają się w rytm muzyki klasycznej. :)

Magiczny Ogród Króla i pszczoła, która skradła moje serce od pierwszego spojrzenia. :)



Królewski Ogród Światła jest czynny do 12 marca, także pozostały jeszcze trzy tygodnie na zaplanowanie bliższej lub dalszej wycieczki. :) Więcej szczegółów na stronie Muzeum Pałacu Króla Jana III klik i funpage'u klik. Polecam śledzenie tego drugiego - na bieżąco publikowane są informacje choćby o nieoczekiwanym zamknięciu ogrodu, z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina
 

piątek, 17 lutego 2017

After Walentynki :)

Witajcie Moi Drodzy,

nie, nie zapomniałam o Was. :) Styczeń to był dla mnie wyjątkowo trudny czas i, kolokwialnie mówiąc, przeciekł mi przez palce. W ramach autoterapii sporo tworzyłam w papierze,
bo "cierpliwy jest i wszystko przyjmie". :) Niewielki odcinek pozostał do mety także sądzę,
że w niedługim czasie będę mogła napisać coś więcej i (naturalnie) pokazać. :)

Póki co przychodzę z walentynkowym wiankiem, na którym próżno szukać serduszek.
Da się? Tak! :)






Inspirację znalazłam na jednym z zagranicznych blogów, niestety nie jestem w stanie podać linka źródłowego. Pamiętam za to, iż tamten wieniec był słusznych rozmiarów i został powieszony na drzwiach frontowych z okazji Halloween. :) Największym sekretem wianka jest dobór wstążek - im więcej różnorodnych faktur, deseni i odcieni wybranych przez nas kolorów, tym lepiej. :)
By praca była kompletna, narysowałam napis markerem na grubym papierze, wycięłam
i przymocowałam szpilkami.

Żeby nie było, że serca zbojkotowałam zupełnie, dowód poniżej. ;)


Jeżeli podoba Ci się wzór na kubku, mam dobrą wiadomość. Możesz zrobić podobny samodzielnie! :) W ubiegłym roku napisałam o tym dla DIY Home - odnośnik do całego magazynu na bocznym pasku i jest to numer 1/2016 lub bezpośrednio do mojego posta tutaj. Zapraszam. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina


piątek, 23 grudnia 2016

Kolorem, zapachem i melodią święta malowane

Witajcie Moi Drodzy,

chińskie przysłowie mówi, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów. Trudno mi dzisiaj zebrać chociaż garść wyrazów, by Wam coś dłuższego napisać, dlatego podeprę się zdjęciami. Niech mówią głośno i wyraźnie za mnie. :)



Napomknę tylko, że kawalerów szyłam sama - skrzatomania okazała się zaraźliwa, przybrała wręcz wymiar epidemii. :) Do zakażenia doszło drogą wzrokową. ;)


"Jezus malusieńki leży wśród stajenki
Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki..."

Życzę Wam opieki i błogosławieństwa Maleńkiego, wspaniałej rodzinnej atmosfery i wymarzonych podarków. :)

Wesołych Świąt!

Karolina

wtorek, 20 grudnia 2016

W zimowej szacie

Witajcie Moi Drodzy,

moje cztery kąty w tym roku dość mocno wyróżniają się na tle pozostałych pomieszczeń
w domu. Ozdoby są bardzo stonowane, chwilami trochę surowe - brąz, biel i zgaszona czerwień. Gdzieniegdzie pojawia się drobny element w zieleni, jednakże i on jest ciemnym odcieniu. Uzyskany rezultat jest dyskretny, a zarazem odświętny, przynajmniej dla mnie. :)

Chęć "ubrania" swojego azylu w biel  rozpoczęła się wraz z warsztatami, gdzie przygotowywałyśmy komplet bombka + talerzyk (odbyły się one trochę wcześniej niż opisywane tutaj o kartkach świątecznych). Wyjątkowo się na nie spóźniłam i to dobre 20 minut. Serwetki zostały już przebrane, jednakże, ku mojemu zdumieniu, znalazłam prawdziwą perełkę...



Wzór nieprzegadany i nastrojowy, prawda? :) Brzegi talerzyka ozdobione są skorupkami jajek. Po wyschnięciu kleju, zamalowałam je na biało. W podobny sposób wykonałam bombkę.
Domowy efekt spękań bardzo mi się spodobał i wykorzystałam go już we własnym zakresie na dodatkowych bombkach...

... i szopce. Znalazłam ją w stanie surowym na wyprzedaży w jednym z hipermarketów.
Do środka włożyłam jedną z skorupkowych bombek, trzy srebrne i filcową gwiazdkę. Figurkę Dzieciątka miałam jeszcze z zeszłego roku.


Tutaj w innej perspektywie i już w miejscu docelowym, na parapecie pod choinką. :)

No tak... dopiero po publikacji posta przypomniałam sobie o ubiegłorocznych świecznikach ze słoików. :) Też są białe, też mają motyw zimowy... Doklejam! :) Prezentacja za dnia i w nocy.

Gdy skrobię Wam tego posta, w tle przygrywa mi nastrojowa nuta. Czuję się bardzo spokojna
i zrelaksowana, nawet lekko wzruszona. :) Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami i prawdziwy boom w wyświetleniach bloga. Przed Wigilią wrócę jeszcze
z jednym postem, będzie kolorowo i nawet trochę pachnąco. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 18 grudnia 2016

Dekoracyjne talerzyki

Witajcie Moi Drodzy,

jednej niedzieli szczególnie mi się nudziło. Rezultatem tej nudy były dwa ozdobne talerzyki
i spalona suszarka. :) Tak to jest, gdy nie lubi się oczekiwania na wyschnięcie między kolejnymi warstwami farby/lakieru. ;)



Tak jak napisałam wcześniej, talerzyki pełnią wyłącznie funkcję dekoracyjną - ozdobione zostały na wierzchu. W przeszłości zdarzyło mi się tworzyć naczynia użytkowe. Prace możecie obejrzeć tutaj i tutaj. :) Popatrzyłam na daty tych postów... wyjęłam z szafy prawdziwe trupy! ;) 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

piątek, 16 grudnia 2016

Pióra lecą i cekinowy zawrót głowy

Witajcie Moi Drodzy,

bardzo dziękuję za liczne odwiedziny od czasu poprzedniego posta oraz miłe komentarze. :) Wszystkie moje upominki zostały już ostatecznie spakowane i oczekują na pierwszą Gwiazdkę.
A Wasze? :)

Przygoda z piórkowymi choinkami jest efektem poszukiwań prezentu "last minute". Rano, w dniu wizyty, nabyłam niezbędne materiały i zastanawiałam się, co wyniknie z eksperymentowania
z nową techniką w ostatniej chwili. Efekt był mile zaskakujący, również osobę obdarowywaną. :) Pierwsza choinka jaka powstała, była w kolorze głębokiego różu - dopasowałam kolor do barw użytych w niedawno odnowionym przez koleżankę pokoju. Szara z fioletowymi kamyczkami powędruje na prezent i również nawiązuje do kolorystyki mieszkania. Zielona - tradycyjna. :) Dwoiłam się i troiłam, niestety kolor na zdjęciu żadnym sposobem nie oddaje tej pięknej, mocnej zieleni. :(




Choinki dość różnią się między sobą. Za pierwszym razem nie skracałam piór, dzięki czemu były bardziej wywinięte. Dopiero teraz widzę, jak całość zyskała na lekkości. 

Całą operację związaną z fotografowaniem nadzorowały nasze koty. Były bardzo zaciekawione wystawionymi ozdobami i chętnie wsadzały nosy między pióra. :) Sesja różowej znacznie lepiej wyszła jednak w domu - tamtego dnia słońce świeciło trochę zbyt ostro.

Nie jestem specjalną miłośniczką cekinów, jednakże pokusiłam się o ten projekt ze względu na ich urokliwy ciemnoniebieski kolor. Bombka została wykonana w celu dość nietypowym, bo na pamiątkę. :) Bilans końcowy to ponad 1000 cekinów i szpilek (dwa całe opakowania plus kawałek trzeciego) i około 6-7 godzin na ich przymocowanie. :)


Na koniec ciekawostka - to jest setny post na blogu. :) Nie jest to może szczególne osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że piszę od roku 2013 ale i tak jestem bardzo dumna. Blog jest cały czas rozbudowywany i porządkowany. Jakiegoś osobnego posta w całości poświęcę na wskazanie tychże zmian i podzielenie się dalszymi planami co do jego funkcjonowania. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

sobota, 10 grudnia 2016

DIY: pakujemy smakołyki :)

* Komunikat do moich Bliskich - gdybyście przypadkiem tu trafili przed Świętami, uprzejmie proszę o zamknięcie strony! :) Pozostałych zapraszam do lektury. :) *

Witajcie Moi Drodzy,

przypuszczam, że wiele osób na święta wręcza słodycze lub inne pyszności, w zależności od preferencji osoby obdarowywanej. :) Może być to miły dodatek do głównego prezentu lub upominek sam w sobie. Ten post nie był przeze mnie w ogóle planowany, jednakże świetnie się bawiłam przy kreatywnym pakowaniu artykułów spożywczych i tym samym postanowiłam podzielić się pomysłami. :)

Moje wytyczne:
1. Pozbywamy się oryginalnego opakowania (często gęsto zbiorczego). :)
2. Jeżeli nie jest to możliwe ze względu na konsystencję produktu, to:
    2.1 szukamy inspiracji w jego kształcie, kolorze... i eksponujemy.
    2.2. pakujemy tak, by nie było oczywiste co to jest. :)

Gotowi? Zaczynamy!

cukierki (u mnie Jamajki)

materiały: metalowe wiaderko, primer (zwiększa przyczepność farby na gładkich powierzchniach), gąbka kuchenna, farby akrylowe w trzech odcieniach niebieskiego, lakier, srebrna konturówka, sypki brokat, folia florystyczna, tasiemka

1. Wiaderko tapujemy za pomocą gąbki primerem. Po wyschnięciu tapujemy farbami w taki sposób, by kolory płynnie przechodziły w różne odcienie. Suszymy, lakierujemy, znów suszymy. Gwiazdki i kropki robimy konturówką, jeszcze mokre posypujemy brokatem. Zostawiamy do wyschnięcia.

2. Bierzemy spory kwadrat folii, jej środek układamy w wiaderku. Układamy cukierki do zadowalającej nas wysokości, po czym zbieramy rogi folii i przewiązujemy tasiemką. :)


miód

materiały: druciki kreatywne, filc, ruchome oczka, czarna konturówka, gwiazdki, klej na gorąco

1. Słoik moczymy w zimnej wodzie do momentu, w którym zacznie ładnie odchodzić etykieta. Druciki skręcamy w dwa kółka i łączymy je w taki sposób, by powstały nauszniki. Na zdjęciu tego nie widać, ale przykleiłam do nich po gwiazdce. Mocujemy do słoika.

2. Z filcu wycinamy nos bałwana i na tyle długi pasek, by dało się owinąć nim opakowanie
z lekkim zapasem. Koniec nacinamy tak, by powstały frędzle. Przyklejamy te elementy razem
z oczami, a uśmiech wykonujemy konturówką. :)


masło orzechowe

materiały: druciki kreatywne, filc, ruchome oczka, pompon, dzwoneczek, klej na gorąco

1. Usuwamy etykietę. Druciki docinamy i skręcamy - będą służyły jako poroże. Do jednego z nich przyklejamy wycięte z filcu listki ostrokrzewu i dzwoneczek. Mocujemy bo bokach słoika.

2. Ponownie wycinamy z filcu - tym razem owal pod nos i kształt uszu. Przyklejamy wraz
z oczami i pomponem.


chałwa

materiały: papierowy kubek (taki piękny był w McDonald's, po dużej kawie), filc, gwiazdki, włóczka, tekturka lub dość sztywny karton, taśma dwustronna, klej

1. Wycinamy pasek pod czapkę - szerokość dowolna, długi zaś na tyle, by okręg po jego sklejeniu był większy niż średnica kubka. Po dołożeniu włóczki, baza zrobi się ciaśniejsza a przecież później chcielibyśmy czapkę swobodnie nałożyć. :) Szczegóły jej wykonania znajdziecie przykładowo tutaj. :) Bardzo proste, a przy okazji fajny efekt.

2. Z filcu wycinamy pas, którym owijamy mniej więcej środek kubka, mocujemy taśmą dwustronną. Będzie to a'la ocieplacz. :) Dowolnie dekorujemy (u mnie gwiazdki).


orzechy w polewie

materiały: ładny słoik, figurka w kształcie bałwanka, zabawka choinkowa, wikol, biała farba akrylowa, kasza jaglana, sypki brokat, klej na gorąco

1. Słoik dokładnie myjemy, zostawiamy sobie nakrętkę. W niewielkim naczyniu mieszamy wikol
i farbę w proporcji 1:1, zagęszczamy kaszą - wychodzi nam domowy śnieg. :) Masą dokładnie pokrywamy nakrętkę, posypujemy brokatem i zostawiamy do wyschnięcia (najlepiej na noc).

2. Przyklejamy klejem na gorąco wybrane przez siebie dekoracje. :)

U mnie niestety nie widać tego, jak pięknie się ten śnieg mieni. :(


Takie pakowanie to temat rzeka, a powyższe - wierzchołek góry lodowej. :) Mam nadzieję jednak, że zainspiruję do dalszych poszukiwań - osoby obdarowywane są tego warte. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina