poniedziałek, 27 listopada 2017

Poszczęściło mi się :)

Witajcie Moi Drodzy,

Ostatnio los mnie rozpieszczał, ponieważ w bardzo krótkim czasie wygrałam trochę fajnych drobiazgów. :)

Na początku poszczęściło mi się na candy u Ewy, czyli Pani Komody (Nowele Domowe). Zabawne jest to, że kompletnie zapomniałam o śledzeniu tematu. O wynikach dowiedziałam się po kilku dniach od ich ogłoszenia. :) Zgodnie z prośbą, Ewa przygotowała zakładkę - niespodziankę. :)






Jakiś czas później producent farb akrylowych Viva Garden! ogłosił na oficjalnym fanpage'u na Facebooku konkurs fotograficzny zatytułowany "Kolory jesieni". Wysłane przeze mnie zdjęcie było jednym z dwudziestu pięciu wyróżnionych. :) W nagrodę otrzymałam trzy puszki farby po 250 ml (Liliowiec Rdzawy, Czerwone Piwonie, Czterolistna Koniczyna) pięknie zapakowane w skrzynce na wino. :) Sami zobaczcie.




Zdjęcie konkursowe już znacie - zrobiłam je dwa lata temu w Arboretum w Rogowie. Bardzo je lubię, korony drzew wyglądają jakby błyszczały na złoto.

Mam już pomysł na wykorzystanie farb i chętnie podzielę się efektami, jak tylko zrealizuję swój projekt. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 19 listopada 2017

Twórczość wyjazdowa - warsztat w Pracowni DekuDeku

Witajcie Moi Drodzy,

uwielbiam dni, w których mogę wszystko rzucić i robić tylko to, co sprawia mi najwięcej radości. :) Do Małgosi Margas wybierałam się już od dawna, niestety plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać - niejednokrotnie wbrew naszej woli. Na szczęście tym razem udało się pociągnąć temat do samego końca. :)

Debiut w odnawianiu mebli mam już od pewnego czasu za sobą. Efekt końcowy był bardzo satysfakcjonujący, jednakże podczas pracy towarzyszyły mi pewne obawy. Za drogowskaz służył internet i drobne zapiski z paru rozmów z osobami bardziej obeznanymi w temacie, których jednakże na codzień nie mam "pod ręką". Warsztat w Pracowni DekuDeku dał szansę uzyskania odpowiedzi na bieżąco, przy okazji bliżej zapoznałam się z farbami kredowymi i preparatami od Autentico.

Przygoda rozpoczęła się od przytargania dziecięcego krzesełka środkami komunikacji publicznej prosto do pracowni z moich snów. :)

Największą niespodzianką warsztatu było to, że do ostatniej chwili nie wiedziałam, że będzie indywidualny. Tyle wygrać! :) Poza solidną dawką wiedzy praktycznej oraz teoretycznej, dostałam coś więcej - mile spędzony czas w świetnej atmosferze. Dopiero po powrocie do domu zdałam sobie sprawę, że od samego początku czułam się bardzo swobodnie. Gosia nie była dla mnie zupełnie obcą osobą, jednakże nigdy wcześniej nie miałam okazji wypić z nią kawy, zjeść ciastek, a tym bardziej pracować. :) Dodatkowo okazało się, że obie mamy podobny gust w kwestii kolorów. :) 

Po czterech godzinach krzesełko wylądało jak nowe - użyłyśmy farb z serii Autentico Vintage - Brazilian Bird, Plum oraz Casa Blanca. Paw został odbity od szablonu podwójnie, drugi raz z lekkim przesunięciem a całość dwukrotnie zawoskowana. :)

Dodatkowo wróciłam z serduszkiem ozdobionym szablonem w serwetkę i ptasim transferem oraz szkatułką, której wieczko potraktowałyśmy pastą strukturalną i szablonem - mandalą.

W pracowni i na korytarzu wypatrzyłam dużo ładnych drobiazgów oraz mebli. Wszystko jest wykonane lub też ozdobione ręcznie. Urocze są też psiaki, na zdjęcie załapała się Jagoda. :)

Stylizacja części mebli została krok po kroku opisana w debiutanckiej książce Małgosi "Akcja Renowacja. 25 pomysłów na pełne kolorów meble." Swój egzemplarz już mam, zaczytuję się. :)

 Recenzja wkrótce! :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina
 

niedziela, 12 listopada 2017

Warsaw Home Expo 2017

Witajcie Moi Drodzy,

nie miałam jeszcze okazji opisać swoich wrażeń z drugiej edycji międzynarodowych targów wnętrz Warsaw Home Expo 2017, choć od wydarzenia minął już ponad miesiąc. :) Podobnie jak rok temu, wielkie święto designu celebrowano w nadarzyńskim Ptak Warsaw Expo.


Bez wahania można powiedzieć o ogromnym sukcesie pierwszej edycji. Tegoroczna przyciągnęła tak wielu wystawców, że targi odbywały się w trzech halach równocześnie. Jak powiadają, od przybytku głowa nie boli. :) Niestety nie było mi dane obejrzeć całości - cztery godziny to zdecydowanie za mało, by obejść dokładnie wszystkie stoiska, równocześnie rozmawiając z wybranymi wystawcami, biorąc udział w wykładzie oraz pijąc kawę z koleżanką, której nie widziałam od roku. Mając świadomość ograniczenia czasowego, skupiłam się na wychwyceniu marek, które mnie zaintrygują troszkę bardziej niż pozostałe. :) Oto one:

www.drewnianemapy.pl

Marzysz o zdobyciu władzy nad światem? Możesz dokonać tego znikomym wysiłkiem, w ulubionych kapciach, bez wychodzenia z domu. Ba!, zostanie nawet dostarczony prosto pod Twój dach! :) Piękne i niebanalne dekoracje, nie tylko dla miłośników bliższych i dalszych podróży. :)

www.pezzettini.pl

Małe kawałeczki dają wielki efekt. W stworzeniu własnej, wyjątkowej mozaiki ogranicza Cię wyłącznie wyobraźnia - Pezzettini zajmie się resztą. :)

www.spotlight.pl

Zakochałam się w tym drewnianym, minimalistycznym oświetleniu. :) Pięknie prezentowałoby się zarówno w domu, jak i w przestrzeni publicznej. Producent posiada w ofercie inne ciekawe lampy - betonowe, z laminatu oraz korka. Miłośnicy glamour i klasycznych rozwiązań również znajdą coś dla siebie. :)

www.cablepower.pl

Jeden z moich ulubionych trendów. :) Podobno nadal najchętniej kupujemy kable w kolorach białym i czarnym. Może jednak warto sprawić, by wreszcie wyszły z ukrycia?

źródło: https://www.facebook.com/pg/Lampy.CablePower/photos/

www.farby-cin.pl

Lider wśród lakierów i farb na Półwyspie Iberyjskim wkracza na polski rynek. W ofercie znajdziemy zarówno farby przeznaczone do wnętrz, elewacji, jak i typowo ochronne do drewna oraz metalu, a także hydrofobizatory.

źródło: http://www.farby-cin.pl/portalpol/pdf/T15.pdf str. 23 1 31

Czy któraś z powyższych marek zaintrygowała również Was? A może byliście na targach i upatrzyliście jeszcze coś innego? Podzielcie się opinią. :) Słów parę o pierwszej edycji, kto nie czytał lub chciałby sobie przypomnieć, znajdziecie tutaj. :) Kto wie, może spotkamy się za rok?

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 29 października 2017

Mój dyplom cz. II - projekt pokoju hotelowego

Witajcie Moi Drodzy,

Główne zadanie postawione słuchaczowi na czas trwania studiów. :) Pokój hotelowy Modern Art zaprojektowany został z myślą o nowoczesnej kobiecie – silnej, energicznej, charakteryzującej się poczuciem humoru oraz dystansem do świata. W cukierkowym wnętrzu proste geometryczne formy z drewna, plastiku, ceramiki i szkła akrylowego łączą się z niebanalnymi dodatkami z motywem psa pudla – z jednej strony symbolem splendoru, z drugiej – kiczu. Nieszablonowość pokoju podkreśla jego lokalizacja – najwyższe piętro wieżowca, z okna którego rozpościera się widok na tętniącą życiem metropolię. :)



W ramach prezentacji całości, wrzucam jeden z rysunków technicznych - przedstawia on układ aranżacyjny pomieszczeń wraz z ułożeniem podłogi. :)


Możecie zauważyć, że meble, które pokazywałam w pierwszej części klik nie występują w projekcie. Stało się tak, ponieważ były tylko i wyłącznie inspirowane stylem oraz kolorystyką wymyślonego przeze mnie pokoju hotelowego. :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 22 października 2017

Złota polska jesień na blacie

Witajcie Moi Drodzy,

pogoda przestała nas rozpieszczać w ten niedzielny poranek. Świat otuliła wilgoć i mgła. Ale nie szkodzi, ponieważ wspomnienie słonecznej jesieni zatrzymałam w uszytej przez siebie serwecie.

Liście klonu wycięłam z kolorowego filcu, następnie zszywałam po okręgu - wyszły w sumie cztery warstwy. Mierząc serwetę po przekątnej, uzyskałam wynik 46 cm. :) Lampionik z Pepco dopełnił kompozycji a w powietrzu roznosi się truskawkowy zapach lata. :)

Czy Wy również wyjmujecie świeczki i kominki zapachowe o tej porze roku? To fantastyczny pomysł, by podnieść temperaturę wewnątrz duszy, nawet gdy słota i niepogoda. :) Oczywiście żywię nadzieję, że będzie jeszcze pięknie, jak w Arboretum dwa lata temu klik. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

czwartek, 19 października 2017

Mój dyplom cz. I - elementy wystroju wnętrza

Witajcie Moi Drodzy,

Zgodnie z obietnicą, podzielę się z Wami szczegółami mojego dyplomu. Postanowiłam ująć temat w dwóch częściach, by uniknąć dłużyzn. Dzisiaj napiszę kilka słów o głównej części wystawowej. Kolejna dotyczyć będzie projektu zaprezentowanego na planszach.  :)


Od początku wiedziałam, że pastelowy komplet (pisałam o nim tutaj i tutaj) przełamię elementami o wyrazistym kolorze. Całość miała od progu rzucać się w oczy. :) Konsekwentnie zabrnęłam w geometryczne wzory, tworząc obraz na płycie MDF o wymiarach 80x60 cm. Kolory dobrałam tak, by złudzenie trójwymiarowości było jak najbardziej intensywne. :)



W ramach ciekawostki napiszę, że obraz powstał za bezcen - wykorzystałam te same farby, którymi malowałam meble a płyta została po dawno potłuczonej antyramie - docięłam ją tylko pod pożądany wymiar. :)

Drugim elementem była lampa stojąca, którą sama zaprojektowałam. Zależało mi, by miała prostą, nowoczesną formę. Zrezygnowałam z klosza na rzecz dużej żarówki. Ramię lampy jest ruchome, dzięki czemu moża dowolnie regulować wysokość, na jakiej znajdzie się źródło światła.

W technicznym przeniesieniu projektu do rzeczywistości pomógł mi Tata, który ma smykałkę do stolarki. :) Wyłącznie dla mnie została najmilsza część, czyli malowanie. :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 24 września 2017

Przyszedł ten dzień...

Witajcie Moi Drodzy,

ostatnio konsekwentnie milczałam, mimo to praca wrzała. Dopinałam różne tematy na ostatni guzik. Dziś mogę się pochwalić, że w dniu wczorajszym obroniłam swój dyplom na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych na ocenę bardzo dobrą. :) Oficjalnie jestem projektantem wnętrz, choć jeszcze to do mnie do końca nie dotarło. :) Obrona na uczelni artystycznej wygląda zupełnie inaczej, było to bardzo ciekawe doświadczenie. Na zdjęciach możecie obejrzeć moje stanowisko, na którym prezentowałam wykonane przez siebie prace wraz z projektem.




Krzesło i komodę poznaliście dużo wcześniej. :) Resztę spowiłam zasłoną tajemnicy, ponieważ nie chciałam odsłaniać wszystkich kart. ;) Więcej szczegółów o samym projekcie ujawnię następnym razem. :)

Dzisiaj wydaje się to zabawne, jednakże ani w piątek ani w sobotę nie było mi do śmiechu. Rozstawiłam swój dyplom w piątek wieczorem. Nie zdążyłam jeszcze dojechać do kwatery, gdy dostałam telefon, że lampa miała mały wypadek i stłukła się żarówka. Sprawca zamieszania na drugi dzień odkupił żarówki w zapasie. I chwała, ponieważ w połowie trwania egzaminu wypadek miał miejsce po raz drugi. ;) Najwidoczniej ten incydent, choć niezbyt pożądany, przyniósł mi łut szczęścia. :) Czeka mnie jeszcze gala dyplomowa, czyli sama przyjemność. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

wtorek, 22 sierpnia 2017

Miłość inspiruje

Witajcie Moi Drodzy,

nie tak dawno uświadomiłam sobie, że nie mam nawet jednego zdjęcia z Ukochanym, które stałoby (tudzież wisiało) na honorowym miejscu. Jest to jeszcze dziwniejsze, biorąc pod uwagę dwuletni staż naszego związku. ;) Naturalnie nie zadowoliłaby mnie fotografia tak zwyczajnie włożona do ramki - to co ważne i wyjątkowe wymaga odpowiedniej oprawy. :) Na pomoc przybyły zachomikowane i ciut przeze mnie zapomniane papiery do scrapbookingu.

 

Tak niewiele, a człowieka cieszy. :) To również doskonały pomysł na prezent na rocznicę, Walentynki, bez okazji... by powiedzieć "kocham" trochę w inny sposób. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Odnawianie mebli - komoda RAST

Witajcie Moi Drodzy,

nareszcie skończyłam komodę, którą miałam pokazać dwa tygodnie temu. :) Lawirowanie pomiędzy zmianami w pracy oraz zmienna pogoda mocno wydłużyły cały proces. Po upływie zapowiedzianego tygodnia niemal każdego dnia obiecywałam sobie, że "jutro będzie już ten ostatni". Ostatecznie wyszło jak zwykle. ;)

zdjęcie mebla w stanie surowym pochodzi ze strony ikea.com
Samego mebla przedstawiać raczej nie trzeba - RAST z IKEA jest bardzo popularny w wszelakich metamorfozach. Niewielkie rozmiary, stosunkowo niska cena (129 zł) oraz surowe drewno, które nie wymaga długotrwałej wstępnej obróbki - to główne zalety komody. W moim egzemplarzu jednakże pojawił się mały defekt - w jeden ścianie prowadnice nijak nie chciały się zgrać z otworami. :) Na szczęście męska ręka naniosła drobne poprawki, bez większej ingerencji w sam mebel.

Kolorystycznie nawiązałam do krzesła z tego posta - użyłam dokładnie takich samych farb,
w tych samych ilościach.

Niezbyt mi się chciało dokumentować poszczególnych etapów pracy, zrobiłam telefonem tylko poniższe zdjęcia. :)

Wolałam skoncentrować się na dążeniu do ostatecznego efektu. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 6 sierpnia 2017

Muszę, bo się uduszę

Witajcie Moi Drodzy,

znacie to uczucie, gdy wena dopada z taką siłą, że wzbranianie się przed jej działaniem może przynieść więcej szkody niż pożytku? Przerobiłam to dziś rano. W kościele stała przede mną kobieta w granatowej sukience z drobnymi białymi dmuchawcami. Do domu wróciłam chora - myśli krążyły wyłącznie wokół farb i pędzli. Nie było wyjścia, dałam upust napięciu. :)

Akryl na bawełnianym podobraziu o wymiarach 21x30 cm. :) Po skończeniu i powieszeniu mogłam spokojnie powrócić do innych zajęć. ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 30 lipca 2017

Czar, zaduma i szczypta rękodzieła :) Sandomierz moim okiem

Witajcie Moi Drodzy,

bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie mojego meblowego debiutu. :) Sądzę, że kwestią tygodnia będzie prezentacja komody, o której ostatnim razem wspominałam. Wczoraj wyniosłam do garażu wszystkie elementy, zeszlifowałam je i częściowo pomalowałam. Tym razem większość szlifowania wykonałam mechanicznie, przez co czułam się jak w małym tartaku. Przy okazji sama praca przebiegła o wiele sprawniej. :)

Dwa dni przed ponownym sięgnięciem po papier ścierny i pędzle, wróciłam z zaplanowanego wyjazdu do Małego Rzymu, czyli Sandomierza. :) Do teraz towarzyszą mi przede wszystkim dwa uczucia - oczarowanie oraz zaduma.

Miasto czaruje od chwili wkroczenia na starówkę - krzywym rynkiem i biegnącymi we wszystkie kierunki uliczkami, które zapraszają by odkryć coś na własną rękę. Znaleźliśmy takie miejsca, nieujęte w broszurkach o zabytkach - przepiękną za dnia i w nocy panoramę części miasta położonej na przeciwległym brzegu Wisły oraz małą galerię sztuki na powietrzu, przytuloną do tylnej części muru okalającego bazylikę katedralną. :) Czaruje unikalnym na skalę światową krzemieniem pasiastym, zwanym kamieniem optymizmu. Magicznymi zachodami słońca. Winnicami na wzgórzu Świętojakubskim. Uchem Igielnym. Widokami ze szczytu Bramy Opatowskiej (staliśmy tam dobrą godzinę!).

Ratusz; widok na Zamek Królewski oraz Bazylikę Katedralną Narodzenia NMP; rynek sandomierski; widok na Bramę Opatowską; panorama z Bramy Opatowskiej
galeria prac podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy na tyłach bazyliki katedralnej; dziko rosnące malwy
widok na Bramę Opatowską; przesmyk między ulicami Długosza i Katedralną; Ucho Igielne; rynek z Ratuszem i studnią
W zadumę wprawiły mnie lekcje historii dotyczące miasta. Sandomierz to nie tylko tło dla przygód ojca Mateusza i prokuratora Teodora Szackiego. To skłaniająca do refleksji legenda 
o bohaterskiej Halinie Krępiance, która poświęcając własne życie ocaliła mieszkańców podczas trzeciego najazdu Tatarów. To tragiczne w skutkach działania wycofujących się Szwedów, którzy wysadzili zamek i niemalże doszczętnie spalili miasto - główny gracz handlowy wymieniany obok Krakowa i Wrocławia dotarł w owych dniach do kresu swej świetności i nigdy już jej nie odzyskał. To w końcu niesamowita, dwudziestodwuletnia heroiczna praca naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie nad odkopaniem, umocnieniem i ponownym zasypaniem wielu kilometrów podziemnych kupieckich piwniczek, zapomnianych przez wszystkich na parę wieków 
a stopniowo doprowadzających do katastrof budowlanych w obrębie miasta. Dzisiaj można obejrzeć niecałe 500 m dawnych korytarzy w ramach Podziemnej Trasy Turystycznej. Mówi się, że cały labirynt mógł mieć nawet 30 km długości...

Na koniec chciałam Wam pokazać prace wykonane przez bardzo uzdolnionych podopiecznych Stowarzyszenia na Rzecz Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Tratwa". Galeria mieści się przy ulicy Opatowskiej, niedaleko Bramy a trafiłam tam podczas porannej, samotnej eksploracji miasta. :)

Było co oglądać i w czym wybierać. :) Niedługo później wróciłam do pokoju i Ukochanego z tym przesłodkim konikiem. Nie ma to jak wypuścić kobietę, w dodatku rękodzielniczkę, samą
w miasto. ;))

Waham się jeszcze jak dać na imię maskotce. :) Jaka szkoda, że dzisiaj mój dwutygodniowy urlop dobiega końca... Zawieje banałem, ale trzeba jakoś w końcu zakończyć moją mega długą wypowiedź - było super i polecam zaplanowanie wizyty w mieście na siedmiu wzgórzach. :) :)

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina