niedziela, 4 września 2016

Pierwszy krok na nowej drodze :)

Witajcie Moi Drodzy,

wraz z początkiem wakacji, przydarzyła mi się bardzo miła niespodzianka. W skrzynce na listy znalazłam zaproszenie na ślub od bardzo dawno niewidzianej koleżanki, z którą, swego czasu, intensywnie korespondowałam - drogą tradycyjną. :) Mimo ograniczonego kontaktu, jest to osóbka bliska mojemu sercu i chciałam, by drobiazg podarowany w prezencie ślubnym był inny i wyjątkowy. Zastanawiałam się dość długo, co mogłoby to być. Ostatecznie przypomniałam sobie, że mam gdzieś schowaną świnkę - skarbonkę z surowej ceramiki... :)



Niewątpliwą zaletą malowania na takiej powierzchni jest to, że farby i lakier błyskawicznie zasychają. Generalnie jednak, jak dla mnie, wykonanie malunku tutaj było trochę trudniejsze niż na surowym drewnie. Kolorystyką nawiązałam do barw użytych na zaproszeniu (róż i szarość), a na tablicy rejestracyjnej umieściłam inicjały Młodej Pary. Efekt końcowy oceńcie sami. :) Swoją drogą wierzę w to, że skarbonka raz dwa się wypełni i Małżonkowie wkrótce wyruszą w świat!

Pozdrawiam serdecznie!

Karolina

niedziela, 14 sierpnia 2016

Trzy proste kroki - relacja z warsztatu / krem DIY :)

Witajcie Moi Drodzy,

nie tak dawno zastanawiałam się kiedy ostatni raz robiłam coś po raz pierwszy. Przy mojej osobowości wręcz konieczne są nowe bodźce i doświadczenia, bym czuła, że w jakiś sposób się rozwijam. W przeciwnym wypadku zaczynam odczuwać bliżej nieokreślony niepokój. :)

Trochę przypadkiem a trochę zrządzeniem losu, dowiedziałam się o bezpłatnych warsztatach
z tworzenia naturalnych kosmetyków. Jako, że w tym terminie byłam już umówiona z koleżanką, zaproponowałam spędzenie babskiego wieczoru w sposób inny niż przy kawie i rozmowie
(bo oczywiste jest to, że nie plotkujemy;) ).

Zajęcia odbyły się w sali konferencyjnej w grodziskim Centrum Kultury. Pierwsze, co ujrzałyśmy,
to stolik a na nim naczynia, różnej wielkości szklane buteleczki i słoiki, z nie tak tajemniczą zawartością, jak wydawało się to na samym początku. :) Prowadzący, Pan Piotr Kozłowski,
przez kolejne dwie godziny, z ogromnym entuzjazmem przekazał nam solidny zastrzyk gotowych przepisów. W trakcie warsztatów, dla dorosłych odbiorców wykonane zostały próbki bardzo prostego kremu do twarzy i ciała oraz maści na poparzenia. Dlaczego podkreśliłam, że dla dorosłych? Bardzo podobało mi się to, że pamiętano również o dzieciach, które dotarły wraz z matkami lub babciami. Dzieci znudzone są niegrzeczne, lecz u Pana Piotra na nudę narzekać nie mogły - wspólnymi siłami z Prowadzącym wykonały domową nutellę oraz sól kąpielową, którą po rozdzieleniu zabrały do domów. :)

Poniżej króciutka fotorelacja.

Przygodę z naturalną pielęgnacją należy zacząć między innymi od przejrzenia zakamarków kuchni.


Degustacja wspomnianej wcześniej nutelli. :)


Ostatni etap przed pozostawieniem kremu do stężenia - dokładne połączenie składników po uprzednim stopieniu ich w kąpieli wodnej.


Pan Piotr Kozłowski we własnej osobie. :)


Za zgodą Prowadzącego publikuję jeden z przepisów, inne znajdziecie na fanpage'u FB https://www.facebook.com/znaturydane/ oraz rozbudowywanej stronie http://znaturydane.pl/ .

krem natłuszczający (na nadchodzące powoli chłody, jak znalazł) :)
masło awokado
masło Shea
olej kokosowy

dodatkowo dla chętnych... :)
parę kropel (ok pięciu) płynnej witaminy E
parę kropel (ok trzech) wybranego olejku zapachowego

Masła i olej odmierzamy w proporcjach 1:1, następnie topimy w kąpieli wodnej. Stopione mieszamy i zostawiamy w naczyniu (najlepiej z ciemnego szkła) do zastygnięcia. Et voila! :)

Krem ten wykonany został na warsztatach, testowałam na skórze dłoni - po aplikacji pozostało przyjemne uczucie gładkości i natłuszczenia ale bez efektu ciężkiej powłoki. Co więcej, minęły od tego momentu cztery dni, a w tym konkretnym miejscu nadal czuję różnicę, pomimo oczywistego działania wody i detergentów.

To jak, skusicie się? :)

Ach, zapomniałabym! Gdyby ktoś był w okolicach Grodziska Mazowieckiego w dniach 23.08 i 25.08, w tym samym miejscu, od 17:00 ciąg dalszy zanurzania się w świat przypraw, masełek i pachnących olejków. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

niedziela, 7 sierpnia 2016

Ordnung muss sein

Witajcie Moi Drodzy,

być może część z Was pamięta różany komplet, który pokazywałam w ubiegłym roku. :) Jeżeli nie, kliknijcie na wytłuszczony napis, a zostaniecie przeniesieni do wspomnianego posta.

Na początku roku zaczęłam stawiać pierwsze kroki w papierowej wiklinie. Po koszyku wykonanym na warsztatach, przyszedł czas na zrealizowanie czegoś "z pamięci". Była to swego rodzaju wprawka, która wyszła trochę krzywa, ale od czterech miesięcy cieszy moje oczy i spełnia powierzone zadanie. :)


Od zawsze zostawiałam różne drobiazgi lub niewielkie kosmetyki na podłodze przy szafce nocnej, tak by były pod ręką. Nie wyglądało to jednak zbyt estetycznie. Teraz prezentuje się wszystko o niebo lepiej i wpisało się w stylistykę wcześniej opisanego kompletu. :) Czy na tym poprzestanę? Sądzę, że nie, uwielbiam ten wzór a wiem, że jeszcze parę takich róż mi zostało. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

piątek, 5 sierpnia 2016

Świeża porcja scrapków (różne okazje)

Witajcie Moi Drodzy,

lato w pełni, połowa wakacji za nami. Mam nadzieję, że w ten czas w pełni korzystacie z uroków otaczającego świata. :)

Zebrałam dzisiaj moje prace, stworzone na przestrzeni czerwca i lipca. Wszystkie trafiły już do rąk zainteresowanych, także nadeszła pora na ich publikację. Bardzo dziękuję Panu Inżynierowi oraz Rodzicom Dzieci (z dzisiejszego posta, jak i poprzedniego) za zgodę na publikację wizerunku. :)

Pamiątka Chrztu Świętego Aleksandry Marii, bo kto powiedział, że takowa musi być poważna? :)


Ola i Piotruś w tradycyjnych strojach opoczańskich. Zdjęcia zostały wykonane przed przeprowadzką rodziny na Podkarpacie. Z tego, co wiem, ramki stoją na honorowych miejscach u dziadków. :)


Na koniec inż. Michał i ramka, którą z Ukochanym złożyłam na jego ręce wraz z gratulacjami obrony dyplomu.


Po głowie snuje mi się pewien pomysł na nową taką tabliczkę. Dawno nie robiłam żadnego diy, może to pewien znak? :)

Pozdrawiam wakacyjnie,

Karolina

środa, 1 czerwca 2016

Dla dziecka od serca :)

Witajcie Moi Drodzy,

oj, mam zaległości. Zdecydowanie. :) Przeczytałam ostatniego opublikowanego posta i widzę, że pojawił się spory kłopot z realizacją obietnic. Dopóki nie wrócę do systematycznego blogowania, nie będę takowych składać, tak będzie najlepiej. :)

Gdy pracowałam w Photoshopie nad zaliczeniowym portfolio na Kreatywną Transformację Materiałów, zatęskniłam za typowym rękodziełem. Gdy tylko uporałam się z tematem i wysłałam mailem do akceptacji, zrobiłam sobie kawę i włączyłam zapewne znany każdemu kanał Inspirello.
Z zainteresowaniem śledziłam jakie są nowe rozwiązania i preparaty w technice decou. Szczerze powiedziawszy nie sądziłam, że jestem w aż takim lesie. ;) Tak to jest, gdy przestaje się coś robić regularnie. :) Od filmików o decou, płynnie przeszłam do scrapbookingu. To był strzał w dziesiątkę. Wybierałam się do koleżanki zobaczyć jej małą córkę - idealna okazja, by się trochę kreatywnie rozerwać po siedzeniu przed laptopem. :)


Bazą scrapa jest nieduża tablica malarska. Tło wykonałam za pomocą taśmy maskującej, kawałka gąbki i farby akrylowej. Wszystkie elementy, poza wózkiem, pochodzą z bloku papierów kreatywnych. Sam wózek jest gotową aplikacją z pianki. :)

Temat posta świetnie zbiega się z dzisiejszym świętem. Małym i trochę większym Dzieciom życzę wszystkiego najlepszego. :) Niedaleko mnie jest przedszkole i przez uchylone okno słyszę, że trwa tam impreza - na całego. ;) Piskom nie ma końca. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina

piątek, 25 marca 2016

Jeszcze zdążyłam

Witajcie Moi Drodzy,

Miałam już nie robić żadnych ozdób świątecznych ale w swojej rupieciarni znalazłam styropianową obręcz i końcówki dwóch tasiemek. Dołożywszy kurczaka, piórka i ozdobne jajeczka, stworzyłam na szybko taką oto dekorację. :)


Mam już także gotową słodką ozdobę na stół. Mazurki piekłam dopiero drugi raz. Nie wiem jak wcześniej mogliśmy obywać się bez tego typowo wielkanocnego przysmaku? :) O ile w ubiegłym roku wykorzystałam do udekorowania gotowe opłatkowe kwiatuszki, tym razem sięgnęłam po lukier plastyczny. Wszystkie elementy barwiłam samodzielnie, dzielnie zagniatałam, wałkowałam i wycinałam odręcznie. :) Detale dodałam pisakami. Jeżeli chodzi o smak - na spód trafił dżem porzeczkowy a polany został roztopioną mleczną czekoladą, wymieszaną z odrobiną mleka. :) Czekoladowy zapach czuć z daleka!


Malowanie pisanek jeszcze przede mną. Próbujemy z bratem póki co rozwikłać dylemat "jak?". :) Jeszcze raz życzę Wam Wszystkim Wesołych Świąt. :) 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina

wtorek, 22 marca 2016

Nowość na wiosnę:)

Witajcie Moi Drodzy,

dzięki ponad miesięcznej przerwie między zjazdami, mogę bezkarnie zająć się innymi tematami. :) W tej chwili jestem już po generalnych porządkach, wyciągnęłam również ozdoby na Wielkanoc. Powstała jedna nowa rzecz, w zupełnie nowej dla mnie technice. Dlatego tu dziś jestem - żeby się pochwalić. :D

Przedwczoraj uczestniczyłam w warsztatach z ekowikliny w skierniewickim RATPie. Była to dla mnie nie lada gratka. Ostatni raz na tego typu zajęciach byłam dokładnie rok temu (nie wliczając jednych, które miałam miesiąc temu w ramach studiów, ale o tym innym razem:) ), ponieważ albo miałam zjazd albo nie było już wolnych miejsc. Jak tylko są ogłaszane kolejne terminy, nie ma nad czym się zastanawiać, ponieważ można błyskawicznie wylądować na długiej liście rezerwowej. :) Tym razem okoliczności sprzyjały. Aparat zabrałam, by pstryknąć kilka zdjęć. Szybko się jednak zorientowałam, że jestem jedynym żółtodziobem w tej technice. Uwijałam się jak mrówka, by dogonić pozostałe uczestniczki - na fotografowanie brakło już czasu. :) Po czterech godzinach opuściłam warsztaty z własnym koszykiem, takim w stanie "surowym". Chciałam pomalować go wstępnie na zielono lub kremowo ale nie było akurat takich farb. Zaprezentowałam dzieło najbliższym a ci zgodnie zawyrokowali, by rzeczony koszyk zostawić w spokoju. Zdecydowanie nie przychylałam się do tego pomysłu, ale z powodu późnej godziny i tak i tak nic z nim więcej nie zrobiłam. Wczoraj zaś kupiłam prymulki, załadowałam do środka, obsypałam piórkami.... i tak zostawiłam. Rzeczywiście prezentuje się pięknie i bez malowania. :)


Po zrobieniu powyższego zdjęcia zauważyłam, że w kwiatach przyczaił się mały, żółty stwór. :)


Koszyk jest daleki od ideału, przede wszystkim bałabym się podnieść go za rączkę przy zawartości. Jeszcze nie wprawione ręce wykonały go trochę za delikatnie i tak też trzeba się z nim obchodzić. :) Mimo wszystko jestem z niego bardzo dumna, powiało świeżością w moim warsztacie. :) Porządkując dzisiaj kąty, wyciągnęłam sporo makulatury - materiał jak znalazł. Chciałabym zrobić teraz spory kosz, tyle że bez rączki, by mieć estetyczne miejsce na przechowywanie włóczki do tkania. Obecnie leży schowana w reklamówce. ;)

O tkaniu też wspomnę w którymś z postów. Tata wspomógł w zmontowaniu krosna, niewielkiego (70x100 cm) i obecnie tkam na nim dywanik, który zaprezentuję zapewne na obronie. :)  

Ostatnia obietnica - wrócę w niedługim czasie, ponieważ czas najwyższy uzupełnić o coś nowego zakładkę z migawkami. :) A tymczasem....

Pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt!

Karolina

poniedziałek, 29 lutego 2016

Tłumaczę się / małe, wiosenne DIY

Witajcie Moi Drodzy,

nie wiem jak długo potrwałoby jeszcze moje milczenie, gdyby nie dwie okoliczności - dodatkowy dzień w roku oraz publikacja kolejnego artykułu w DIY Home. Gazetka jeszcze ciepła, z poranka. :) Ale może po kolei.

Zajrzałam dziś na swojego bloga po raz pierwszy od prawie dwóch miesięcy i zauważyłam, iż ubyło obserwatorów. Nie jestem tym zaskoczona, ponieważ rzeczywiście zniknęłam bez słowa. Z tego miejsca mogę napisać jedynie, iż takie momenty przewlekłej absencji będą miały miejsce jeszcze przez mniej więcej najbliższe pół roku. Bardzo ciężko jest mi rozdzielić czas między robótki "domowe" a projekty na uczelnię. Sporadyczne coś uda mi się podłubać na boku ale są to rzeczy drobne. Decoupagem nie zajmowałam się od tak dawna, że obawiam się, czy będę cokolwiek pamiętała. :) Mam plan, by przybliżyć Wam w jednym z postów, jak wygląda nauka na Akademii Sztuk Pięknych - jest to bez wątpienia doświadczenie szczególne, ale również bardzo, bardzo ciężka praca. Studiuję Aranżację, stylizację i dekorację wnętrz. Miałam/będę jeszcze miała styczność z różnymi technikami artystycznymi i działam na poziomie manualnym, ale również pracuję z komputerem - składam portfolia, przygotowuję rzuty wnętrz, na dalszym etapie będą również wizualizacje.  Lekko nie jest ale czego się nie robi by spełnić marzenie. :)

Jednym z drobiazgów, o których wspominałam wcześniej jest ten oto kubek.


Nie mam żadnego zdjęcia z kwitnienia a teraz to już pozamiatane. :) Żeby było bardziej nieparzyście, powstały tą samą techniką jeszcze dwa, żółty i niebieski. Pokażę je prawdopodobnie przy jakimś updacie, najpierw też trzeba je uwiecznić. :) Poniżej krok po kroku jak wykonać takie abstrakcyjne wzorki.

Swoim maleństwem wstrzeliłam się w wiosenno - pastelową tematykę nowego DIY Home, do którego z przyjemnością odsyłam. :) Aż miło się robi od samego patrzenia na okładkę. :) 


Nieubłaganie zbliża się moment pożegnania. Choć nie na zawsze to wiem, że za prędko nie wrócę. Jakoś przez to szczególnie mi trudno definitywnie zakończyć tego posta. Cóż mogę jeszcze dodać?

Trzymajcie się i do następnego razu. :)

Karolina

wtorek, 29 grudnia 2015

Nietypowa świąteczna niespodzianka

Witajcie Moi Drodzy,

żywię głęboką nadzieję, że chociaż święta już minęły, ta wyjątkowa aura ciepła i spokoju pozostała wewnątrz Was. :) Magiczny czas w nietypowej scenerii. Takie nastały czasy, że większym zaskoczeniem są szczypiące po nogach -3 st C i przymarznięte uszczelki w drzwiach auta, z którymi miałam okazję się dzisiaj zmierzyć. :)

Świat staje na głowie w wymiarze makro oraz mikro. Mikro wariactwo zadziało się na moim parapecie. Czekałam na tę chwilę pół roku. Za pierwszym razem pąk usechł, za drugim zgnił. Jak to się mówi - do trzech razy sztuka. Za trzecim razem udało się. Podwójnie. Tuż przed Wigilią do końca rozwinęły się kwiatostany mojego anturium. :) Na upartego byłaby ciekawa alternatywa dla poisencji. ;)



W zanadrzu mam jeszcze jedną niespodziankę. Otóż... w przeciwieństwie do roku ubiegłego, niewiele zdziałałam na polu rękodzielniczym. Wykonałam trzy lampiony ze szklanych słoików (jeden z nich pojawił się w poprzednim poście), dodatkowy wianuszek, ozdobną buteleczkę na słodkie groszki i dwie bombki, jedną olbrzymkę, drugą zupełnie malutką. Na zdjęcie załapała się wyłącznie olbrzymka, resztę szybko rozdałam, przez co zapomniałam o ich uwiecznieniu. :)


Na osłodę piernikowe choineczki. 


Patrząc na nie uświadomiłam sobie, że tuż po świętach tak po prostu zniknęły. Do śledztwa chyba zaangażuję resztę domowników. ;)

Nie wiem czy pojawię się tutaj jeszcze przed Nowym Rokiem - na wszelki wypadek życzę Wam udanego skoku do kolejnego roku:)

Pozdrawiam serdecznie

Karolina

czwartek, 3 grudnia 2015

DIY: Puszysty Mikołaj i Elf

Witajcie Moi Drodzy,

z prawdziwą przyjemnością przedstawiam Wam bardzo prosty kurs na ozdoby świąteczne stworzone metodą filcowania. DIY wymyśliłam i przekazałam na ręce Edyty Jabłońskiej z Pracowni Jabłoniee, która to złożyła je w zgrabną całość i włączyła do trzeciego wydania magazynu DIY HOME.



Wydanie świąteczne obfituje w mnóstwo inspiracji, nie tylko na wystrój mieszkania lecz również na własnoręczne słodkości czy też opakowania upominków. W numerze znajdziecie cały wachlarz technik rękodzielniczych, z których na pewno wybierzecie coś dla siebie. Zachęcam do lektury - jest to bardzo piękne wydanie, stworzone przez ludzi z pasją. Jestem dumna z tego, że mogłam dołożyć do niego cząstkę siebie. :) Cały magazyn (aż 82 str!) znajdziecie tutaj.


Milej lektury i filcowania :)

Karolina