wtorek, 20 stycznia 2015

Ziarnko do ziarnka... czyli słów kilka o małej wielkiej pomocy :)

Witajcie! Wszystkiego najlepszego w nowym roku. :)

W prawym pasku na blogu nastąpiła mała zamiana miejsc - wkrótce będziemy rozliczać się z Urzędem Skarbowym za pośrednictwem PIT, dlatego chciałam zwrócić Waszą uwagę na możliwość przekazania symbolicznego 1% dla jednej z dwóch kobietek. Małą Nadię już znacie. Marta za to jest moją rówieśniczką, bardzo zdolną osobą, która zbiera fundusze na operację ortopedyczną w Stanach. Więcej o każdej z nich przeczytacie klikając na banerki.

Jednym z etapów pozyskiwania pieniędzy na zabieg Marty będzie aukcja charytatywna, która odbędzie się 06.02 w Aleksandrowie Kujawskim - do końca stycznia można wysyłać fanty do Torunia. Gdyby któraś z Was miała ochotę włączyć się do tej akcji, szczegóły podam przez blogowego maila. :) Serdecznie zapraszam. Ode mnie powędrują poniższe dwie prace.



Dodatkowo pokażę jeszcze jeden chustecznik, który podarowałam babci z okazji zbliżającego się święta.


Tak od siebie dodam jeszcze, iż zaczęłam stawiać swoje pierwsze kroki w nowej technice, póki co nie zdradzę w jakiej. :) Liczę za to po cichu, że będę mogła pochwalić się czymś fajnym i zupełnie innym niż dotychczas w stosunkowo niedługim czasie. :) W tej oto aurze tajemniczości ulatniam się do łóżka, ponieważ padam już na nos. :D

Pozdrawiam serdecznie i dobranoc

Karolina

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przedświąteczne (z lekka przydługie) bajdurzenie :)

Witajcie Moi Drodzy :)

wiele wody upłynęło w Wiśle od momentu, gdy pojawiłam się tu po raz ostatni. Mogę jednak zagwarantować, iż robótkowałam przez ostatnie tygodnie dość intensywnie, przez co mam się czym pochwalić i o czym poopowiadać. :)

W pierwszej kolejności dziękuję Dobrym Duszyczkom, które wylicytowały moje prace, wspierając tym samym małą Nadusię. Ogólna licytacja na tę chwilę została zakończona, jednakże będzie reaktywowana w przyszłym roku bliżej wiosny. :)

Dalej dziękuję Agatce z Kreatywnego Bazarku, za bardzo udaną wymiankę - zachwyciły mnie Twoje szydełkowe cudeńka. :) Kwiatuszki będą jak znalazł do dekoracji wielkanocnych. :)

Dekoracje świąteczne pogrupowałam technikami i tak też je prezentuję. :) Na pierwszy ogień pójdzie decoupage. Na początku grudnia uczestniczyłam wraz z koleżanką w weekendowych świątecznych warsztatach rzeczonego decou. Bardzo sympatyczna prowadząca z dużym doświadczeniem, fajna grupa i temat dający ogromne pole do popisu sprawiły, iż niecierpliwie wyczekuję kolejnych (mam nadzieję) równie udanych zajęć. :D Owocami weekendowych zmagań były dwie bombki - jedna styropianowa, druga z pleskiglasu.

Złapałam bakcyla. Z zeszłego roku zostały mi dwa opakowania pasty śniegowej, kilka kul styropianowych oraz dwie kule ze szkła akrylowego, dzięki czemu mogłam otworzyć małą manufakturę bombek "od zaraz". :)




Poniższa napawa mnie największą dumą - zrobiona na specjalne życzenie mojego taty bombka - olbrzymka. Motyw nie należał do najłatwiejszych, obrazek etapami ostrożnie naddzierałam i kleiłam. Nagimnastykowałam się szczególnie przy karecie. Wysiłek się opłacał, ponieważ ostatecznie naniosłam go idealnie, bez żadnych marszczeń. :) Obecnie zdobi stół, przy którym zjemy kolację wigilijną. :)


Trochę wcześniej, na innych warsztatach, zaznajomiłam się z wełną czesankową a tym samym z filcowaniem na sucho i mokro. O ile bycie po łokcie w mydlinach dawało nie małą radochę, tak dziubanie czesanki wydawało mi się na dłuższą metę zajęciem śmiertelnie nudnym. Jakby trochę na przekór, niedługo potem inspirację na dekoracje świąteczne znalazłam właśnie w filcowaniu na sucho. ;) Zaopatrzyłam się w niezbędne materiały, włożyłam całe serce w swoje dłonie i godzinami dziubałam bombki, stożek i obręcze. Igły nie złamałam ani razu, z czego jestem dumna niesłychanie lecz sama niestety ukułam się wielokrotnie. ;)

Różowa bombka powstała z myślą o pewnej dwulatce - w życiu się nie spodziewałam, że spodoba jej się tak bardzo, iż nie będzie ciotki odstępowała na krok. :D


Niebieskie - w przypływie fantazji. :) 


Zieleń z bielą i czerwienią miała wieść prym w tegorocznym wystroju bożonarodzeniowym. W końcu wyszło tak, iż musiała zrobić sporo miejsca kremowi. Naturalna czesanka, ot tak sobie zwinięta w kłębek, nie robi większego wrażenia. W sumie można rzec, że wygląda wręcz niespecjalnie. :D Wszystko to do czasu filcowana - końcowy efekt jest moim zdaniem piorunujący, urzekł mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie zrezygnować z ozdób w tym kolorze. :)



Krótki romans miałam także ze wstążkami - karczochowa choinka zdobi moje biurko w pracy. :)


Chwila znalazła się również na wykonanie szyszek z styropianowych jajek i filcu. Inspiracja i wykonanie według "Mollie potrafi". :)  


To by było tyle, jeżeli chodzi o dekoracje. Pozostaje tylko krótka prezentacja upominków już rozdanych. :) Decou aniołki dla ich miłośniczki...

... zawieszka na kalendarz dla jej teściowej... :D 


... i zegar dla przyjaciół, do ich nowego mieszkania. :)


Dla odważnych i cierpliwych, którzy dotarli aż do tego momentu - pierniczki i ciasteczka, na osłodę. :) Można brać śmiało, na zdjęciu jest bardzo niewielka część tego, co przez cały wieczór i kawałek nocy upiekłam. :D


W ramach zakończenia chciałabym życzyć Wszystkim Odwiedzającym spokojnych, rodzinnych Świat Bożego Narodzenia oraz obfitego błogosławieństwa Dzieciątka Jezus. Jako, że spotkamy się ponownie dopiero w nadchodzącym roku, życzę równocześnie udanej zabawy sylwestrowej oraz wkroczenia w rok 2015 z jeszcze większą wiarą, nadzieją i miłością. :) 

Sobie zaś powrotu do systematyczności w blogowaniu... tak przy okazji. :D

Pozdrawiam Was serdecznie

Karolina

środa, 5 listopada 2014

Licytacja dla Nadii czyli wietrzenie pracowni :)

Witajcie :)

chciałabym zachęcić Was do udziału w licytacji na rzecz małej Nadii Sienkiewicz, zorganizowanej przez Izę prowadzącej bloga Bunny Dreams. Pieniądze z licytacji przeznaczone są na rehabilitację, dzięki której dziewczynka będzie mogła pewnego dnia słyszeć oraz samodzielnie chodzić.

Więcej o Nadii znajdziecie pod tym linkiem http://nadiasienkiewicz.pl/ .

Ze swojej strony na licytację przekazałam poniższe prace. Wystawione będą do 9-go listopada do godz. 20:00. Jeżeli któraś z Was również chciałaby ofiarować fanty, może skontaktować się bezpośrednio z Izabelą w celu dalszych instrukcji. :)

Razem możemy więcej. :)




Pozdrawiam serdecznie

Karolina

czwartek, 23 października 2014

Ciężka sprawa;)

Witajcie:)

to nie jest mój dzień. Trzy razy zabierałam się za napisane tego posta, za każdym razem bardzo szybko usuwałam jego treść. :) Przejdę od razu do sedna.


Bazę stanowią podkładki z korka, wykończyłam je skręcanym sznurkiem i lakierem szklącym. O tym lakierze czytałam dość sporo, w końcu trafił do mojej "pracowni". :) Zdał na 5 eksperyment z szklanym dzbankiem wypełnionym wrzątkiem - dzbanek nie przykleił się do podłoża, co jest nagminne przy zwykłych lakierach. Polakierowałam również jedną z desek, które pokazywałam jakiś czas temu, błysk na drewnie jest bardzo efektowny, niestety bezlitośnie odsłania nawet najdrobniejsze marszczenia serwetek. :) Coś za coś. A teraz...  

Dobranoc. :)

Karolina

niedziela, 12 października 2014

Prezenty i metamorfoza

Witajcie:)

wiem, że zaginęłam bez słuchu na dwa i pół tygodnia, niestety nawarstwienie różnych spraw uniemożliwiło mi zaglądanie tutaj. Druga rzecz, coraz częściej brakuje mi chęci na wlepianie oczu w ekran po całym dniu w pracy, naturalnie spędzonym przed komputerem. :(
Prywatnego laptopa najchętniej chowam do torby a torbę do szafy. :) Dzisiaj jednak zmobilizowałam się, jestem. :)

Na początku z prawdziwą przyjemnością prezentuję upominki, które wygrałam u Edyty z Pracowni Jabłoniee. Edytko, raz jeszcze bardzo dziękuję za zabawę! :) Niektóre serwetki są już w kawałkach, bardzo mnie zainspirowały.


W paczuszce były jeszcze dwa serduszka, zawieszka i na piku, oraz cukierki. Cuksy zostały rozpracowane błyskawicznie, podobnie serduszka, zdradzę tylko, że mają motywy świąteczne. :) Pokażę je następnym razem. :)

Dwa dni temu wyruszyłam do Empiku po najnowszą powieść Miłoszewskiego (tak świeżą, że niemalże pachnie jeszcze drukarnią :) ) a przy okazji wparowałam do Pepco w poszukiwaniu bliżej nieokreślonego "czegoś", "czemu" mogłabym dać drugi żywot. Znalazłam tego stworka, upchniętego tak między regałami, że niemalże go przeoczyłam.


Od razu zobaczyłam na nim różyczki z serwetki od Edyty. :) Trochę farby, inne sznurki, parę koralików i obecnie prezentuje się następująco, całkiem romantycznie. :)


Pozdrawiam niedzielnie! :)

Karola 

środa, 24 września 2014

Po mojemu

Witajcie :)

prawie uległam modzie na dodatki z sowami. Przeglądając artykuły dekoracyjne na witrynie jednego ze sklepów, zauroczyłam się kominkiem zapachowym w kształcie sówki oraz bieżnikiem z taką właśnie aplikacją. Ba, bieżnik spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłam zrobić podobny własnoręcznie. Tak przy okazji zmiany wystroju pokoju na jesienny. :) Pomysł nadal aktualny, jednakże z lekka odwleczony w czasie. Wszystko przez to urocze stworzonko, przygarnięte na skierniewickim Święcie Kwiatów.


Do towarzystwa dołączyły jeszcze dwie.


Tym sposobem zinterpretowałam jesień po swojemu, otaczając się nie sowami lecz wiewiórkami. :D Poniżej dzielę się z Wami paroma dodatkowymi inspiracjami na jesienny design mieszkania. :)



Pozdrawiam ciepło!

Karola

niedziela, 14 września 2014

Deku&Malu

Witajcie :)

Za moją dłuższą nieobecność tym razem odpowiedzialne były małe kłopoty techniczne. :) W ramach rekompensaty wrzucam wszystkie deski do krojenia, które miałam możliwość ozdobić (pozdrawiam serdecznie Panią, u której deski nabyłam, to zdumienie było bezcenne :D ).

Mam i coś z deku&malu...



i coś z samego malu. :)


Wykombinowała sobie jeszcze jarzębinę, dokładnie na takiej samej, z metalowym uchwytem. Z tym zamysłem powędrowałam do wspomnianego sklepiku i... desek zabrakło. Ciekawe, czyja to sprawka? ;)

Pozdrawiam niedzielnie!

Karola

sobota, 30 sierpnia 2014

DIY: zachód słońca w Afryce

Witajcie:)

przy sobocie zabieram Was w małą podróż na gorący afrykański kontynent. Nie samolotem, lecz z pomocą farb i pędzli. :) Co my tu mamy? Żyrafy na tle zachodzącego słońca.


Tworzenie tej pracy było na tyle szybkie i przyjemne, iż postanowiłam przybliżyć Wam etapy jej powstawania. Tutaj jako podłoże posłużył mi blok techniczny. W tym miejscu pragnę podziękować mojej dodatkowej parze dłoni za robienie zdjęć. :)

Gotowe? Do dzieła!

U siebie użyłam farb akrylowych w kolorach cytrynowym, żółtej ochry, czerwonym i czarnym oraz trzech rodzajów pędzli - szerokiego, cienkiego i ściętego.


Szerokim, lekko wilgotnym pędzlem malujemy poziome pasy w kolorze cytrynowym.


W ten sam sposób malujemy te w kolorze żółtej ochry, zaczynając trochę ponad cytrynowym i stopniowo schodząc w dół aż do połączenia się barw. Czystym wilgotnym pędzlem możemy jeszcze przeciągnąć w miejscu łączenia, trochę pod i ponad by uzyskać efekt subtelnego przechodzenia kolorów.


Z czerwienią postępujemy podobnie jak z ochrą. Odczekajmy chwilę by malunek trochę wyschnął.


Pędzlem ściętym malujemy podłoże, tak by cytrynowy pas widoczny był blisko linii horyzontu.


Pędzlem cienkim malujemy pień i gałęzie, idąc zgodnie z kierunkiem wzrostu drzewa. :) Nawyk ten nabyłam po obejrzeniu fragmentu jakiegoś programu poświęconemu malarstwu. Zabawne jest to, że było to wiele lat temu. :)


Tym samym pędzlem (suchym), malujemy koronę drzewa. Przeciągamy nim poziomo, zostawiając gdzieniegdzie prześwity.


Ptaszyny to nic innego jak łuk z brzuchem na górze lub na dole i domalowana pozioma kreska. :)


Drzewo w oddali malujemy wilgotnym pędzlem, skupiając się wyłącznie na jego zarysie.


Nasz obrazek jest prawie gotowy!
Nie pozostaje nic innego jak dodać jakieś większe stworzenia - żyrafy, słonie etc. Świadomie pomijam ten etap, ponieważ swoich żyraf nie malowałam z głowy, lecz pomagałam sobie ołówkiem, gumką i Google. :)

Jeżeli Was zainspirowałam, koniecznie pochwalcie się swoimi pracami! W razie pytań również pozostaję do dyspozycji. :)

Pozdrawiam ciepło!

Karola